Gwara świętokrzyska – Ponidzie

by Mieczysław Sobielga

Tekst niniejszy jest wspomnieniem czasu (1955-85) pozostającego w pamięci autora, w tym szczególnie lokalnego języka używanego na obszarze nazwanym tu umownie Trójkątem Południowego Ponidzia. Wierzchołki tego trójkąta mogłyby stanowić miasteczka: Kazimierza Wielka – Działoszyce – Wiślica z nanizanym Skalbmierzem na jego południowo-zachodnim boku. Tak wyznaczoną przestrzeń użytkowałem w różnej formie i z różną intensywnością, a najintensywniej okolice Czarnocina, czyli strony rodzinne. Wydzielony obszar nie wyznacza bynajmniej granic omawianego tu języka lokalnego, a jedynie sytuuje miejsca, w których doświadczałem jego stosowania. Wielu słów, wyrażeń i zwrotów już nie pamiętam, dlatego resztki przywołałem tu z szacunku dla tego przeszłego świata. Aby ułatwić nieco ich recepcję, teksty mają formę, niech mi poeci wybaczą, rymowanych dialogów. Każdy z dialogów dotyczy łatwej do wyobrażenia sytuacji, a niektóre opatrzono komentarzem objaśniającym ich społeczny kontekst, co ułatwia rozumienie sensu. Opisują zwyczaje oraz życie codzienne. Język zmienia się w czasie, dlatego niejednokrotnie dla tych samych znaczeń pamiętam różne słowa, w zależności czy były wypowiadane przez osoby należące do pokolenia moich dziadków, rodziców czy rówieśników. Słowa mają taki zapis jak są wymawiane, a czytając je w zdaniach poznajemy ich pełną krasę. Omawiany język kształtował się w warunkach względnego odosobnienia regionu (niewielki odsetek ludności dwuzawodowej czy napływowej), pod dominującym wpływem rolniczej kultury materialnej i duchowej. Innymi słowy, jest to język in situ, czyli znikąd niezawleczony, ukształtowany w miejscu w którym go używano, co nie znaczy, że kształtował go zaścianek. To był język ludzi znających wartość wykształcenia oraz mających poczuczcie kontroli nad zdarzeniami powodowane m.in. tym, że żyli względnie dostatnio, mądrze dyskontując obfite dary natury. Narastająca zmienność współczesnego otoczenia powoduje, że język pełni coraz to nowe funkcje. Dlatego z perspektywy czasu, gdzie „dokładnie” już nie wiadomo co znaczy, a „tak mi przykro” lub „w czym mogę pomóc” nie jest ani wyrazem empati ani deklaracją, gdzie nikt nie umiera tylko gdzieś „odchodzi”, gdzie mimo wysiłków i tak wiekszość mówi „dwutysięczny trzeci”, tamta mowa była jak woda źródlana - nie skażona manierą, polityczną poprawnością oraz nie obwarowana normami. To był jezyk w którym, mimo że nikt się o to nie starał, i tak wszyscy mówili poprawnie…

Dlatego: Jak ni mota nic lepsego do roboty, to se przypumnijta moze jus zapumniane zwycaje, zajęcia cy przedmioty

Na początek wierszyk sprośny, żeby dalszy ciąg był w odbiorze bardziej znośny

Wykopki

Kopiemy i kopiemy,a moze tak lo łodmiany co innego?

Niech bedzie, ale widze, ze dzisioj cheba nic s tego?

A to locego?

Jak to locego?

A! ło to ci chodzi głuptoku! przecie widzis, zem siadła na ćwikłowem buroku!

1

Toś ty nie gotowo do ty pory?

Nie, dzisioj nie ide na niespory, bo mój chłop lezy chory

Cheba sie troche przewzion, jag woził kotory

Przewzion sie – rozchorował się od nadmiernego wysiłku.

Kotory – nać buraków pastewnych lub cukrowych. Jeszcze w latach siedemdziesiątych – osiemdziesiątych ub. wieku nać ścinano w przeważającej mierze ręcznie za pomocą poziomego osadzonego ostrza na długim trzonku, który pozwalał na ogławianie buraków w pozycji wyprostowanej. Opisane narzędzie nazywano łogłowiacem. Kotory są cenną paszą dla bydła, spasaną zarówno w formie zielonki jak również kiszonek. Jednak podawane zwierzętom nieumiejętnie tzn. bez suchej karmy czy dodatków zawierających m.in. wapń, były przyczyną chorób układu kostnego oraz częstych zatruć pokarmowych. Dlatego jesienny sezon na kotory charakteryzował się tym, że wiejskie drogi i podwórza były usłane krowimi „plackami” o rzadkiej konsystencji.

2

Idze do lasu po patyki na lase

Nie, teroz ni moge, bo naprawiom chynoge

To naprow łod razu ten rycon, a jo lece, bo świnie kwico, acha! – nie widziołeś esa?

Po co ci es, nie lepi sarpacem?

Co łudajes głupiego, w sarpacu zepsuty motorek i wywolo korek!

Lasa – rodzaj prostokątnej skrzyni o płytkich bokach i dnie wykonanym najczęściej z leszczynowych prętów przybitych w odstępach nieco mniejszych od średnicy śliwki węgierki po ususzeniu. Lasa wraz z prowizorycznym paleniskiem ziemnym służyła do suszenia śliwek. Dym z paleniska przechodzący przez rozsypane na lasie śliwki powodował ich suszenie. W tym procesie ważne było utrzymywanie optymalnej temperatury paleniska i selektywne wybieranie ususzonych śliwek. Sezon suszenia to aromatyczne zapachy dochodzące z suszarni, oraz częste bóle brzucha spożywających niedosuszone śliwki tzw. parząki.

Chynoga – niespełna metrowy kawałek mocnego drewna, najczęściej o owalnym profilu poprzecznym, do którego na okutych końcach były przytwierdzone dwa orczyki (łorcyki) jako integralne części chynogi. Chynoga, obok noselnika, zapewniała połączenie konia z wozem. Dobrym surowcem na chynoge jest drewno robinii akacjowej.

Noselnik – gruby, mocny pas rzemienny zszyty z kilku warstw skóry, zapinany solidną sprzączką na szyi konia, a następnie za pomocą krótkiego łańcucha wszytego w środkowej części pasa, zakładany na dyszel. Innymi słowy, noselnik wraz z lejcami stanowił „układ kierowniczy” konnego zaprzęgu. Oprócz tej prozaicznej funkcji noselnik odegrał także znaczącą rolę „historyczną”. Z tą częścią końskiej uprzęży związana jest bowiem anegdota przywołująca zdarzenie, które onegdaj miało miejsce w mojej podstawówce. Otóż nauczycielka pyta ucznia: „kim był Tadeusz Kościuszko?” – odpowiedź: „był noselnikiem”

Rycon – element wozu konnego w kształcie otwartego trapezu, którego krótsza podstawa była połączona ruchomo za pomocą metalowego sworznia z resztą przodka. Boki trapezu tzw. kule (kulbony) podpierały z przodu skrzynię ładunkową -pake (wykonaną z desek) lub część ładunkową wykonaną z wiklinowych półkoszków umieszczonych w drabinkach (literkach). Boki paki nazywano łoblodrami. Dno paki stanowiła spodniorka, na której spoczywały również półkoszki-pukoskiKule dla wzmocnienia były podparte podkulkami.

Przodek – przednia część wozu konnego. Oprócz wspomnianego rycona, przodek stanowiła przednia oś wraz z kołami, dysel (dyszel) osadzony w śnicach połączonych podymom, która przy skrętach przesuwała się pod łozworom, uniemożliwiając dyślowi opadanie. Zbyt nisko osadzony dysel stanowił zbędne obciążenie dla koni. Śnice wraz podymom połączone okuciem tworzyły kształt trójkąta. Częscią okucia był hak (dumol), do którego przyczepiano chynoge.

Łozwora (rozwora) – długi drąg wykonany z mocnego drewna łączący przednią (przodek) oraz tylną część wozu – zod. Tylną część wozu stanowiła oś wraz z kołami i osadzoną na niej skrzepcyznom (skrzypcyznom), w której z kolei były zamocowane luśnie (kłonice) stabilizujące część ładunkową. Przez okrągły otwór wyżłobiony między osią, a skrzepcyznom przechodziła łozwora.

Es (siekoc) – pas stalowej blachy wygiętej, jak sugeruje nazwa, w kształcie litery S oprawionej na drewnianym stylisku, a w dolnej części zaostrzonej. Es służył do ręcznego rozdrabniania paszy dla zwierząt - szczególnie buraków, ziemniaków czy zielonek. Siekoc miał niekiedy formę tasaka.

Sarpac – urządzenie służące do rozdrabniania paszy dla zwierząt, napędzane ręcznie lub za pomocą silnika elektrycznego. Główną częścią sarpaca był osadzony w koszu wałek ponabijany zakrzywionymi krótkimi prętami, który obracając się rozdrabniał (szarpał) np. wrzucone do kosza buraki. W sarpacach napędzanych silnikiem elektrycznym, z uwagi na wysokie obroty, zarówno podstawa, kosz, a szczególnie bęben, były często wykonane z metalu.

3

Jutro jade łobrodlać – gówniano robota!

Locego?

Jak sadziłem, tom zrobił za krótkie łuwrota

Łobrodlać – obsypywać, okopywać rośliny – jak sama nazwa wskazuje – najczęściej okopowe np. ziemniaki, marchew itp. Większe pola ziemniaków łobrodlano za pomocą specjalnego narzędzia – płuzka (łobrodlaca) ciągniętego przez konia. Łobrodlanie wymagało od chłopa sporej koncentracji, a od konia spokojnego usposobienia. Należało bowiem prowadzić zarówno płuzek jak i konia tak, aby nie wyorać roślin. Stąd charakterystyczna sylwetka łobrodlającego; nieco pochylony, posuwający się drobnymi pozornie nieskoordynowanymi krokami na lekko rozstawionych nogach. Dlatego narowisty lub młody koń oraz parna pogoda uaktywniająca muchy końskie (ślipie), to fatalne warunki do łobrodlanio. Ziemniaki w okresie wegetacyjnym łobrodlano z reguły dwukrotnie.

Łuwrota – poprzeczne rzędy roślin na końcu pola. Łuwrota pozwalały na obróbkę pola za pomocą mechanicznych narzędzi w przypadku, gdy dojazd do jego końca uniemożliwiał np. wysoki brzeg, czyli kszypopa, zbiornik wodny czy pole sąsiada.

4

Pożycyłbyś bobki

Lepi poklep łu mie, bo jes wbito w pnioku, a zeby i nich nie ukrod, pniok mom na widoku.

Bobka – kawałek zahartowanej stali w formie pięciościanu, zwężający się ku dołowi, o kwadratowym lub prostokątnym przekroju poprzecznym powierzchni roboczej. W dolnej części zakończony szpikulcem umożliwiającym wbijanie bobki w drewnianą podstawę. Na bobce klepano kosy odwrotną stroną młotka. Odgłosy klepania były bardzo charakterystyczne w okresie żniw oraz sianokosów.

5

Chłopy, ni moge kosy wybrać, co jedna to gorso

Jo wybirom na łucho, stukne kosom w kamiń i słuchom

Kose kłade na woge, inacy dobry wybrać ni moge

A mój łociec zopołki popychoł po rancie i zawsze wybroł galancie

Wystarcy ze roz przejade kosom po trowie i jak ni mo rzazu to poznom łod razu

Jak poklepies do nicego, to choćbyś mioł kose nojlepso – nie bedzie nic s tego

A jo wom mówie; rącka z krowiego roga i kosisko świrkowe, to siły przy kosyniu połowe.

Zopołki popychoł po rancie – dwie zapałki kładziono jedna za drugą na klindze kosy blisko wzmacniającego ją zgrubienia zewnętrznego - rantu, a następnie popychano je trzecią zapałką. Sposób odskakiwania popychanych zapałek od siebie wskazywał na właściwości kosy. Wydaje się jednak, że ten sposób był oparty bardziej na magicznych niż racjonalnych przesłankach. Zresztą kto to wie…

Kose kłade na woge – podobno im lżejsza, tym lepsza.

Stukne kosom w kamiń – tym sposobem sprawdzano twardość stali. Im bardziej twarda kosa, tym krótszy dźwięk. Kosa zbyt twarda ulega pękaniu podczas klepania – zbyt miękka szybko się tępi. Dlatego wybieraniu kosy w geesowskim sklepie żelaznym z reguły towarzyszył skomplikowany ceremoniał.

Rzaz (jod)– Tu zdolność tnąca narzędzia.

6

Krowom cza racie łoporzodzić i roga krasy przycioć, bo i do ślipia wchodzi

Ide po Stacha! niech jo za łeb przyczymo, jag i bede bukwelem roga łurzynoł

Racie łoporzodzić – przyciąć racice – zbyt długie szablaste racice przeszkadzały krowom w chodzeniu i często były przyczyną okulawienia.

7

Łoddoj my te lase, co ci pożycyłem

Przecie ci mówiłem – jak wracołem z jarmaku, to jo gdziesi zgubiłem

Przez ciebie psi siurku bede musioł prowadzić maciure na snurku!

Coś ty! idzies ze świniom na spacer?

Nie rób z siebie głupiego, jak przepiłeś lase przyniś choć powroza – ide do kiernoza!

Lasa (laska) – wykonana najczęściej z drewnianych prętów przybitych do dwu kabłąków. Przytwierdzana od góry do części ładunkowej wozu, zabezpieczała zwierzęta podczas transportu. Pogoń za wieprzkami, które pokonały takie zabezpieczenia należała do kolorytu skalbmierskich jarmarków.

Ide do kiernoza – idę do knura.

8

W tem roku buroki tak zarosły smerem, ze planetem nie wjedzie,czeba plewić hackom – do dupy z takom plewiackom!

Pamientos jak ci mówiłam wiosnom? – nie sij buroków przy łące, bo straśnie zarosno!

Moze mom paczyć na teścia, co na jednem polu mo spłachetków dwadzieścia?

Smer – gwiazdnica pospolita - chwast porastający niskim zwartym dywanem, zatrzymujący wilgoć, co powodowało, że nawet podczas słonecznej pogody plewiący miał ręce ubabrane w błocie. Bardzo uciążliwy w pieleniu.

Planet (wycinac) – urządzenie do wycinania chwastów z dwoma skośnie osadzonymi ostrzami w korpusie, z kółkiem z przodu i długimi uchwytami pozwalającymi na prace nim w pozycji wyprostowanej. Pielenie polegało na popychaniu i nieznacznym cofaniu planeta między rzędami roślin. Planet znacznie usprawnił odchwaszczanie, szczególnie buraków cukrowych uprawianych w omawianym regionie na znacznym areale. Jednak rośliny w rzędach należało, jak wcześniej, odchwaszczać i przerywać przy użyciu hacki. Właściwie dopiero herbicydy oraz nasiona jednokiełkowe wyzwoliły chłopów z tej ciężkiej pracy podnosząc ich z kolan.

Plewić – pielić – niszczyć chwasty.

Hacka – stalowe ostrze osadzone na krótkim trzonku, które umożliwiało wycinanie chwastów w pozycji pochylonej lub na klęczkach, w odróżnieniu od motyki umożliwiającej pracę w pozycji bardziej wyprostowanej.

Plewiacki, plewiacka – wiosenny okres związany z niszczeniem chwastów oraz nazwa samej czynności.

Na jednem polu mo spłachetków dwadzieścia – obszar gruntu z nadmierną ilością różnego rodzaju upraw. Spłachetek – niewielki kawałek. W warunkach zróżnicowanych gleb w ramach jednego kawałka gruntu, taka struktura powodowała optymalne dostosowanie poszczególnych roślin do ich wymagań glebowych. Utrudniała jednak użycie maszyn.

9

Nie chciało ci sie przypawezić – teroz snopki w rowie, a ty się śmiejes i tyla mos w głowie!

Babo! nima sie ło co swarzyć, jak sie wóz przewróci, to sie bedzie darzyć

Co my bedzies godoł głupoty! jak byś przypaweził, to by nie beło niepoczebny roboty

Kobito! przecie na pawezie tytoń wisi, a łoba powrozy pożycyłaś Marysi

Cza beło wzioś łańcuchy i ten kołek co lezy przy wiacie

Łańcuchy? a krowy to miołem łupoluwać moze na krawacie!

Przypawezić – docisnąć snopki długim mocnym drągiem drewnianym, przywiązanym do wozu po obu końcach powrozami lub za pomocą łańcuchów.

Swarzyć – kłócić się.

Przy wiacie – obok wiaty, czyli pomieszczenia gospodarczego, w którym przechowywano narzędzia rolnicze.

Łupoluwać – przywiązać krowę na długim łańcuchu zakończonym kółkiem, do drewnianego kołka lub metalowego pręta tzw. pola wbitego w ziemię. Poluwanie zwierząt umożliwiało ich pozostawianie bez stałego dozoru pasterza, co radykalnie obniżyło pracochłonność wypasu.

10

Nie sij tu pszenicy, zasiejemy wiesnom lnicy, bedziemy po trosecku mocać chleb w spodecku

Lnica – roślina oleista uprawiana kiedyś powszechnie na własne potrzeby, głównie dla wyjątkowo delikatnego oleju o wyśmienitym aromacie.

Mocać chleb w spodecku – olej z lnicy, obok innych zastosowań kulinarnych, był chętnie spożywany w stanie surowym z uwagi na jego walory smakowe. Nalany do płytkiego naczynia, z drobno posiekaną cebulą i nabierany kawałkami świeżego podpłomyka, to wyjątkowe święto dla kubków smakowych.

11

Biłeś jus łu łoleja?

Nie „biłeś”, a „byłeś”

To po co byłeś, jak łoleju nie biłeś?

Biłeś jus łu łoleja – innymi słowy - czy byłeś już w olejarni, żeby tłoczyć olej. Bić znaczy tu tłoczyć, wytwarzać olej.

12

Ale sie zaniesło! cosi my sie widzi, ze bedzie źgać s tydziń.

To prowda, bije i bije, a nase siano gnije, bo zamios je skopić wolołeś sie łopić.

Bedzie źgać s tydziń – będzie padać niezbyt intensywnie lecz przez dłuższy czas, co się zdarza w warunkach głębokiego niżu.

Bije i bije – pada i pada wprawdzie niezbyt intensywnie, bo nie leje, lecz długotrwale. Innymi słowy – źgo.

13

Cegoś krów nie pilnuwoł!

Pilnuwoł nie pilnuwoł – jagby nie kunicyna, to by sie krowa nie rozdyna!

Jagby nie kunicyna… – wypasanie bydła w koniczynie, zwłaszcza młodej tzw. ścierniówce wsiewanej wiosną w zboża ozime, często prowadzi do mniej lub bardziej groźnychpowikłań trawiennych. Notabene, ręczne wysiewanie bardzo drobnych i śliskich nasion koniczyny było nie lada umiejętnością i nie każdy na wsi to potrafił.

14

Co bedzies dzisioj robił?

Postawie brodło ze słomy, a to co zostanie załaduje w zopole, a jak sie łumorduje, to sie połoze w stodole i …papirosa zapole.

Coś ty! papirosy byś polił w stodole?

Żartówołem matole!

Brodło – stóg.

Zopole – pomieszczenie w stodole przeznaczone do składowania plonów, czyli sąsiek.

15

W nasych stronach chliw jes w łoborze

A u nos chliw stoi na łoborze i inacy być ni moze

W regionie o którym mowa, słowo łobora było terminem określającym również, a może przede wszystkim –  podwórze, czyli przestrzeń zamkniętą budynkami domostwa, w odróżnieniu od innych regionów, gdzie łobora (obora) oznaczała pomieszczenie dla bydła.

16

Ić przewróć kunicyne, a jo w tem casie pospokoje gadzine

Pospokoje gazine (łobrzodze gadzine) – nakarmię inwentarz, bo jak się naje, to będzie spokojny, tzn. nie będzie ryczał, beczał, rżał, kwiczał i co tam jeszcze.

17

Łu ludzi wykopki, a na nasem polu jesce lezo zgrobki.

Przywiózbyś je furom, to sie rzuci kurom

Zgrobki – zgrabione resztki pożniwne. Tekst sugeruje, że ten gospodarz nie jest szczególnie pilny w robocie, skoro w porze orki i siewów nie sprzątnął jeszcze zgrobków i nie wykonał nawet podorywki.

18

Stefek, pożyc swojego młynka, przewiołbym se żyto

Mom łobawe, ze nic s tego nie bedzie, bo rachwy dziurawe

Młynek (wialnia) – urządzenie do oddzielania ziarna od plew.

Przewiołbym se żyto – oczyściłbym sobie żyto, czyli oddzielił go od plew.

Rachwy – druciane sita osadzone na mimośrodzie i przy obracaniu łopatkami młynka wykonujące nieznaczne ruchy poziome. Służą do oddzielania ziarna od plew, a następnie od pozostałych odpadów, czyli od tzw. pośladu.

19

Świniom bym zielonego dała, przywiź no tragac lucerni póki nie zdrewniała

Tragac – niewielka platforma zakończona długimi uchwytami, osadzona na dwu kołach, służyła do przewożenia ładunków.

20

Mówiłem, nie podkładoj do susarni i teroz co? tytoń zielony jak trowa!

Musiałam podłozyć, bo sie wypoliło jak cie nie było. Bo zamios sie po chałupach włócyć, pilnuj se tytoniu som, bedzies taki kolor mioł, jaki bedzies chcioł

Tytoń zielony jak trowa – suszenie tytoniu, szczególnie odmiany Virginia, wymagało dużego doświadczenia. Zwłaszcza, że ówczesne suszarnie były niezautomatyzowane i przez to dość prymitywne. Celem było uzyskanie żółtego koloru liści. Generalnie proces składał się z trzech etapów: odparowanie wody i żółcenie, suszenie „na blache”, czyli wysuszenie blaszki liściowej w temp. rzędu czterdziestu stopni, oraz suszenie „na nerw”tzn. suszenie grubszych wiązek przewodzących liści w temp. rzędu siedemdziesięciu stopni. Nieprzestrzeganie tego reżimu powodowało zaparowanie i w efekcie brązowe liście lub w przypadku zbyt gwałtownego skoku temp. – liście zielone, które podobnie jak brązowe zaliczano do niższych klas.

21

Nie puscoj krów z łańcuchów, bo ślipie straśnie gryzo, jak się krowy trukno, to jesce w skode wlizo

Ślipie – końskie muchy.

Trukno – pognają bez opamiętania z ogonami podniesionymi do góry.

22

Wzionbym porke tych prosiot, ale jakiesi sierciate

Sierciate bo z bidy, zrejo ino pokrzywy i zimioki, to jag majo być smoki!

Sierciate porośnięte długą sierścią, zabiedzone. Najważniejsze przy kupnie prosiąt było ustalenie ich dotychczasowej diety. Pozwalało to uniknąć gwałtownej zmiany w karmieniu, częstej przyczyny groźnych zatruć pokarmowych. Natomiast najważniejszą zaletą prosiąt było to, czy są zerte innymi słowy, czy mają apetyt. To bowiem świadczyło o ich zdrowiu i późniejszej sprawności, czyli zdolności do przybierania na wadze.

23

Ide świniom zryć dawać

To wyguń z chliwika wieprzka z cornem łuchem, bo dzisioj dostanie łobuchem

Wyguń z chliwika – przed ubojem zwierząt się nie karmi.

Łobuch – obuch, czyli przeciwległa w stosunku do ostrza część siekiery.

24

Miołeś jechać po siano

Nigdzie nie pojade, pękła łu wozu łozwora, roboty bedzie do wiecora

Boś ty cheba na umyśle ubogi, chtós to łozwore z wirzby robi

Chtós to łozwore z wirzby robi – rozwora jest elementem spinającym obie części wozu i podlega dużym obciążeniom, dlatego krucha wierzba zupełnie się do tego nie nadaje.

25

No to jade!

Ino jedź pomału, jo za wozem cłape, jak bedzies na górce to podłoze słape

Słapa – rodzaj hamulca do wozu wykonana w formie korytka z grubej blachy i przymocowana łańcuchem do rozwory. Słapa podkładana pod tylne koło, unieruchamiała je hamując wóz. Słapy weszły do powszechnego użycia wraz gumowymi kołami u wozów. Wóz z takimi kołami nazywano gumką lub gumówką.

26

Wóz my sie na drodze rozkracył

No boś naładuwoł, a wozu/ś nie zburtuwoł

Nie zburtuwoł – nie przewiązał wozu łańcuchem w środkowej części ładunkowej, najbardziej narażonej na działanie sił rozpierających.

27

Puś jesce na dwa zeby, bo zostawios calizny

Pusce głębi, to kunie zamorduje – co zrobis – na ługorze tak sie łorze

Puś jesce na dwa zeby – puść jeszcze na dwa zęby, czyli tak wyreguluj pług, żeby można było orać głębiej.

Calizny – niezaorane miejsca.

28

Jes Maniek w domu?

Ni ma, ale zacekoj łodrobinke, zaros przydzie, posed łobejrzyć śtyklinke

Zacekoj łodrobinke – zaczekaj chwileczkę.

Śtyklinka – buraki uprawiane na nasiona. Należało ją doglądać, bo często była atakowana przez mszyce.

29

Co? znowu do baru idzies sie zabawić!

Głupio babo! ide do Franka na łospe zemlyć, świnie cza poprawić

Łospa – śruta zbożowa.

Zemlyć – zmielić.

Świnie cza poprawić- w małych gospodarstwach świnie często hodowano w sposób oszczędny - parowane ziemniaki, obierki, pokrzywy, lucerna, trochę mleka czy domowe pomyje. Dopiero jakiś czas przed sprzedażą zażywały większego dobrobytu.

30

Moze by my tak wzini łod Stacha to pole? zimia dobro, a jak dobre pole, to więcy w stodole

To pole jes za paciom i cosi my sie zdaje, ze lotego Stachu tak tanio sprzedaje

Za paciom – na północnym stoku, czyli o niekorzystnej ekspozycji, słabo nasłonecznione.

31

Mom juz dosyć ty sprzązki – Pietrek sie tak z robotom grzebie, ze nigdy kunia ni mom, jag jezdem w poczebie

To prowda co godajo jaskółki – łod jednego dobrego lepse dwie chabety – niestety!

Sprzązka – wzajemne korzystanie z konia sąsiada w przypadku cięższych robót.

To prowda co godajo jaskółki – jak mówią jaskółki – niedobre są spółki.

Chabeta – chuda szkapa.

32

Łu Stefka kunie jak hamany, a ługór niezałorany!

To jego baba kunie futruje, a Stefek nie łorze, bo w barze przesiaduje.

Hamany – mocne, dobrze odżywione konie.

Kunie futruje – daje koniom obrok.

33

Nie chce tego psuja com łod ciebie kupił, tageś my go zachwoloł, zeź mie do cna łogłupił

Przecie kuń próbe zrobił, a ze teros ciognoć nie chce, boś go pewnie znarowił

To jo go znarowił! w porze chodzić nie łumi, a jag mu dom po zadzie – na dyślu sie kładzie

Jag go ściągom na chypry to zaś deba staje, a jag batem śmigne – waryjacji dostaje

Jedno ci doradze, futruj go ino sianem – bedzie łagodny jak baranek

Psuj – koń bardzo narowisty, nienadający się do pracy w gospodarstwie.

Próbe zrobił – przed dobiciem targu konia poddawano próbie. Przez blokowanie kół u wozu, krzyki, poklepywanie czy podcinanie batem, sprawdzano zarówno siłę konia, chęć do pracy oraz jego odporność na stres.

Chypry – polecenie wydawane koniom przy ściąganiu lejców podczas cofania.

34

Cza by krowamy gnój przedeptać

Nie bede s krowamy po gnoju spaceruwoł, bom se gumofilce pastom wuglancuwoł

Jag azot z gnoju łuleci, to zamios gnoju bedziez woził śmieci

Gnój przedeptać – ubijanie obornika na gnojowniku zapobiegało ulatnianiu się azotu oraz innych związków.

35

Cza by iże na stodole poprawić i nad bojskiem snopki poszyć

Nie bede stary szczechy naprawioł! nabije nowe łaty, wiszch pokryje eternitem i skorzystom z dopłaty

Iże – równo przycięte snopki z żytniej słomy, służące do pokrywania dolnej połaci dachu. Od iży rozpoczynało się poszywanie dachu.

Bojsko – robocza część stodoły między zopolami – klepisko.

Wirzch – konstrukcja dachu.

Snopek - pęk długiej słomy z żyta młóconego cepami lub w młocarni szerokomłotnej, przewiązany w grubszej części mocno skręconym powrósłem. W dalszym etapie związaną słomę w snopku przedzielano na dwie równe części, a następnie obracano obie części w stosunku do siebie o 360 stopni, skręcając wokół powrósła na specjalnym prawidle. Przycinano równo słomę w grubszej części snopka, wyczesywano luźne źdźbła słomy i snopek na strzechę gotowy.

Poszyć – pokryć dach snopkami, poprzez ich przywiązywanie powrósłem skręconym ze słomy oddzielonej od snopka, do łaty i do sąsiedniego snopka.

Skorzystom z dopłaty – w latach siedemdziesiątych ub. wieku państwo dofinansowywało wymianę słomianego pokrycia dachów na eternitowe, teraz z kolei dopłaca do utylizacji szkodliwego eternitu. Zapewne kiedyś przyjdzie także kolej na to „coś”, co jest blachą, a chce być podobne do dachówki. Mój znajomy z wypraw rowerowych powtarza na te okoliczność, że skoro prawie wszyscy kogoś udajemy, to i nasze dachy biorą z nas przykład.

36

Skopmy jesce te esperte, bo za wilgno do stodoły

Wrzuce ze dwa kłocioki słomy, to sie zrobi na kopkach chochoły

Składomy jo cheba po ros czeci, az wereście z ziarna łobleci!

Ano cós, jag mus, to mus

Skopmy – złóżmy esperte w kopki.

Esperte – esparcetę – esparceta – roślina motylkowa.

Za wilgno – zbyt wilgotna.

Kłociok – wiązka długiej słomy, z której robiono m.in. powrósła.Gruby snopek słomy wiązany powrósłem np. podczas omłotów, nazywano percyjką.

Chochoły – snopki słomy związane powrósłem na jednym z końców, służyły jako zabezpieczenie przed deszczem.

Składomy – składamy w kopki lub robimy kopki, czyli kopimy.

Mus – konieczność.

37

Zajrzyj na zogate, moze tam nieso te kury jarzebiate

Na zogacie siedzi kwoka, a jarzebiate nieso cheba gdziesi w krzokach

Zogata – ocieplenie ściany domu lub pomieszczenia dla zwierząt słomą, liśćmi itp., usztywnione pionowymi żerdziami.

38

Cza by kwoke łodbić – wrzuciłbyś jo do wody

Jus za duze chłody, zeby kwoke wrzucać do wody

Cza by kwoke łodbić – pozbawić kurę gotowości do wysiadywania jaj, innymi słowy – skrócić jej okres kwokania (kwoczenia) po to, aby zaczęła znosić jaja. Moczenie piór miało w zamyśle zniechęcać kurę do wysiadywania jaj. Wraz upowszechnieniem kupowania kurcząt z wylęgarni i stosowaniem tzw. sztucznych kwok, kwoczenie było coraz mniej potrzebne.

Za duze chłody – kura w okresie kwoczenia ma podwyższoną temperaturę ciała i moczenie jej w wodzie podczas chłodnego dnia, zapewne nie wyszłoby jej na zdrowie.

39

Sufluwołeś moze s kombajna pszenice?

Zrób to lepi sama, jo naprawiom lice

Kozoł pon musioł som!

Sufluwanie – przegarnianie wilgotnego zboża drewnianą lub metalowa szuflą, aby go przesuszyć przed wsypaniem do worków lub sąsieka.

Lice – lejce.

40

Jo z chłopokamy jade po snopki, Stasiek bedzie pojezdzoł, a ty porozwoloj kopki

Aleś rozrzodził, a ze jo mom w domu robote, to cie nie łobchodzi?

Pojezdzoł – podjeżdżał wozem drabiniastym pod każdy mendel. Pojezdzac - najczęściej starsze dziecko – znacznie usprawniał pracę, bowiem uwalniał od tej czynności układającego snopki, jak również tego, który je podawał na furę. Zawsze był bowiem kłopot w przypadku fury ze snopkami, do czego przywiązać lejce, a także czy konie nie szarpną niespodziewanie wozem. To ostatnie często się kończyło lądowaniem na ziemi układającego snopki lub przy nagłym skręcie, wywróceniem wozu ze snopkami.

Mendel – kilka opartych o siebie, postawionych na sztorc snopków zboża. Mendle stawiano aby zboże po skoszeniu przesuszyć przed zwózką, zwłaszcza jeżeli było zachwaszczone.

41

Juz nie marudź, ino przeleć planetem te buroki przy łące póki ni ma waru

Jus chwosty kfno w burokach, jak sie ich nie wyplewi, to bedzie po ptokach!

Tata, dzisioj ni mom łochoty do roboty

Jak wezne łyci, to cie zaroz łochota do roboty chyci

Waru – upału, gorąca. Wor inaczej gorąc, czyli gorąco, upalnie.

Kfno – kwitną.

Łyć – długi kij.

42

Łoj zeby ta twoja stodoła godać łumiała!

No to co by pedziała?

A pedziałaby: pszybij ze my miece, bo sie rozlece

Popacz ty lepi na swojo wystawe, bo na dachu trowa rośnie, a ściany dziurawe

Pedziała – powiedziała.

Miece – wzmocnienia narożników budynku drewnianego.

Wystawa – wiata – pomieszczenie na narzędzia rolnicze – tym różniła się od szopy, że od strony podwórza nie była obita deskami, co ułatwiało ustawianie narzędzi, szczególnie tych o większych gabarytach. Abstrahując od pełnionej funkcji, forma przypominała wystawę sprzętu rolniczego, może stąd nazwa takiego pomieszczenia.

43

Łod rana sukom sirpa, juz łobsukałam wszedzie

Zoboc jesce w przystowce, moze tam zaś bedzie

Przystowka – pomieszczenie gospodarcze przystawione do stodoły lub obory od strony szczytowej – dlatego taka nazwa.

44

Wszystko dobrze posło, łoby ciele zdrowo rosło!

Jałówecka dorodno, pewnie jo przysadzis

No! ciele łudane, cheba dobrze radzis

No to ide do domu i zabirom swoje powrozy

Jo jesce zacekom az sie krowa wychedozy

Dobrze ześ rychło przysed, som bym nie doł rady

Prowda, w pojedynke byś ni mioł nijaki łobrady

Pewnie jo przysadzis – pewnie ją przeznaczysz na hodowlę.

Az sie krowa wychedozy – aż po wycieleniu odejdzie łożysko

Ni mioł byś nijaki łobrady – w żaden sposób byś sobie nie poradził.

45

Nie widziałaś miedlicy?

A dyć na górze wisi, kole kalenicy

Cza na postronki zmiedlić kunopie

Nic nie umiedlis głupi chłopie!

Locego?

Boś za rzodko zasioł kunopie!

Miedlica – narzędzie do oddzielania paździerzy od włókien konopnych. Zbudowana z trzech kilkudziesięciocentymetrowych desek z twardego drewna o ostrych, podłużnych, niekiedy płytko ząbkowanych krawędziach roboczych. Dwie z nich były złączone z sobą po obu końcach z zachowaniem niewielkiego prześwitu. Trzecia, zakończona uchwytem, była ruchomo zamocowana w powstałej szczelinie na jednym z końców narzędzia. Konopie układano na złączonych deskach i miażdżono skruszałe w wyniku roszenia łodygi ruchomą częścią narzędzia. Czynność powtarzano aż do pełnego oddzielenia paździerzy od włókien. Narzędzie mocowano do podstawy, tak aby można było miedlić w pozycji stojącej.

Na górze – na strychu.

Zmiedlić kunopie – oddzielić włókna konopne od paździerzy.

Za rzodko zasioł – konopie zasiane zbyt rzadko rozrastały się w formie okazałych krzaków, co uniemożliwiało ich obróbkę, czyli miedlenie. Wolnorosnące samosiejki konopi dorastały do dwu metrów, a może i wyżej, w formie dorodnych rozłożystych krzewów uginających się pod ciężarem nasion. W ciepłe dni rozsiewały wokół przyjemny aromat. Nikomu jakoś nie przychodziło do głowy, aby je traktować jako środek halucynogenny, a tym bardziej – korzystać z tego typu właściwości.

46

Cza bojsko uprzotnoć, musimy cosi zrobić z tom wykom

Zaroz, ino łopłukom w strudze łopryskiwac, bo my sitka zatyko

Łopłukom w strudze łopryskiwac – świadomość ekologiczna na wsi w owym czasie była bardzo niska, ale wieś nie była w tym względzie wyjątkiem.

47

Jedziemy! czymoj się za kołek i uwozoj na wołek!

Uwozoj na wołek – uważaj na nieosłonięty wał napędowy łączący traktor z maszyną rolniczą. Wołek to jeden z głównych zabójców na wsi. Jakoś trudno docierała świadomość, że osłona wołka czy innych części ruchomch urządzenia też spełnia ważne funkcje i nie należy jej wyrzucać w pokrzywy. Ciągły pośpiech, kiepski stan techniczny maszyn, brak serwisu, angażowanie do pracy dzieci oraz niska kultura techniczna, były częstymi przyczynami wypadków. Generalnie początkowy okres mechanizacji rolnictwa, to jedno wielkie prowizorium techniczno-mentalne. Patrząc jednak na problem w szerszym kontekście, należy oddać hołd tym chłopskim pionierom techniki, którzy dzięki pomysłowości i determinacji usprawniali sobie pracę. Działo się to przecież w warunkach, gdy chłop, poza Kółkiem Rolniczym, nie mógł liczyć na żadną pomoc instytucjonalną, a wręcz przeciwnie – przez lata był ograbiany nawet z tej mizernej wartości dodanej, którą wypracował.

48

Zrób my kule do rycona, przyniuzem kawołek ładnego jesiona

To ci sie ino tak zdaje, ta kolmaga to sie nojwyzy na pol nadaje

Przyniuzem – przyniosłem.

Kolmaga – krzywy, pokrzywiony.

Na pol sie nadaje – nadaje się na opał.

49

Jagze wom podrywka idzie?

Marnie, ale mój twierdzi ze lotego, bo za długo wisiała na zerdzi

Ale jo wim swoje; za późno sypnoł azotu i tytoń bedzie jak s płotu

Nas tytuń znok troche przestony, bom straśnie niełodrobiony

A bo nie śtuka nasadzić, cza se jesce z robotom poradzić

Co prowda to prowda, my juz z babkom stare, dzieci na posadach, to jako tu łobrada!

Podrywka – pierwsze liście zrywanego tytoniu – zwykle niskiej jakości.

Przestony – przejrzały.

Niełodrobiony – mający zaległości w robocie.

Bedzie jak z płotu – będzie brunatny, czyli taki, jak tytoń papierosowy suszony na płocie. W przypadku odmiany Virginia, tytoń w takim kolorze ma niewielką wartość handlową.

Znok – znowu, tu jednak znok bardziej znaczy – z kolei.

Nasadzić (nasioć) – zasadzić (zasiać) duży areał, często zbyt duży, przekraczający możliwości racjonalnej uprawy.

Cza – trzeba.

To jako tu łobrada – to jak sobie radzić (poradzić). Język wskazuje, że jest to dialog osób należących do różnych pokoleń. Rozmawia starszy mężczyzna używając słów i zwrotów; tytuń, to jako tu łobrada, z kobietą w średnim wieku, która używa odpowiedników; tytoń, cza se z robotom poradzić.

50

W tem roku zrobimy kółkowom młockarniom łomłoty, zawdy to bedzie mni roboty

Downi były ino śtyftówki i kieroty i nich nie godoł, ze mo duzo roboty!

Młockarniom – młocarnią.

Zawdy – zawsze.

Śtyftówki i kieroty – śtyftówka – prosta maszyna do młócenia, która składała się głównie z bębna ponabijanego sztyftami. Napędzana końmi zaprzęgniętymi w kieracie lub silnikiem elektrycznym. Typowa rozmowa przedstawicieli dwu pokoleń. Gdyby, wybiegając w nieodległą przyszłość, uczestniczył w niej także wnuczek, pewnie byłby mocno zdziwiony, że można tracić czas na jakieś tam omłoty, bo przecież zboże zbiera się kombajnem. Z kolei kierot (kierat), to urządzenie do napędu młocarni, sieczkarni itp. Napęd z kierotu porusznego końmi, był przenoszony na maszyny za pomocą śtangi, czyli długiego wałka zakończonego gozwami.

Gozwa – przegub metalowy (kardan).

Duzo (duza) – dużo.

51

Na co by sie tu nastawić, zeby se troche byt poprawić?

No cós, jak wszyscy nasadzo kalafiora, to płaci fasola

A jak płaci cebula, to znowu… kapusta do rowu!

Kiedy indzi ruski chce ino marchwi i pietruski

Jak zasadzis pomidory to jes łodbyt na pory

A jak narośnie wszystkiego po trose, to sprzedos za grose

Jak kuń pod góre cłeku kombinujes, a i tak nie łucelujes

Nastawić sie na coś – coś zaplanować.

Nasadzo – zasadzą z jakiegoś powodu zbyt dużo.

Płaci fasola – fasola ma dobrą cenę.

Kapusta do rowu – nierzadkie były przypadki wysypywania do rowu płodów rolnych, na które nie było popytu. Bywało, że taki los spotykał cebulę, ogórki czy wspomnianą kapustę. Wiele z tych problemów wynikało ze słabo rozwiniętego rynku rolnego, a szczególnie braku jego wsparcia instytucjonalnego w formie grup producenckich, firm skupujących produkty, gwarancji kredytowych, nierozwiniętego systemu ubezpieczeniowego itp. Istotną przeszkodą był także stan ówczesnej infrastruktury, szczególnie transportowej.

Łodbyt – zbyt.

Jak kuń pod góre… – narzekanie, oprócz rzeczywistych powodów, pełniło zapewne funkcję terapeutyczną…

52

Myśle, cy by tak tytoniu więcy nie zasadzić

Kiej wy temu co mota, ni mozeta poradzić!

A po drugie –  chłopie! przecie ta twoja babina to jus ledwo ciopie.

Ledwo ciopie – ledwo żyje.

53

W tem roku momy podotku za jeden miesiąc więcy,  jak w tamtem za dwanaście miesięcy!

A cem sie ty przejmujes, pódzies do gminy i mełke sprostujes

Mełke – pomyłkę.

54

Cós tak stois po próźnicy, sruć no pore kowiorków pszenicy

Bo kury głodne, a bedzie sie młócić dopiro jak Stasek wróci

A jagze ci dostane te pszenice, przecie stodoła zapchano po samo kalynice

To przywiś choć zgrobki ze ścierni, przecie kury nie bedo niesły po samy lucerni!

Niech juz bedzie, przystawie se drabine, ale jak spadne, ty ponosis wine!

Sruć – zrzuć.

Kowiorków – snopków.

Kalynica – najwyższa część dachu na przecięciu połaci dachowych.

Nie bedo niesły – nie będą się niosły.

55

Widziołeś jak głowoc łujon w zycie? pewnieś go nie popryskoł nolezycie

Wcalem go nie pryskoł, trucizna tyle kostuje, ze z zyta bym nie łodzyskoł.

Pol sześ głowoc, ale jak w zimiokach nie łoberwiemy psennoku, to nie bedzie i zimioków

Głowoc – chaber, bławatek.

Łujon – rozplenił się.

Psennok – ognicha.

56

Braknie do nowego pszenicy, cza pożycyć z worek

Pożyce łod Stacha, jo jezdem z niem korek

Jezdem z niem korek – jestem z nim w dobrych stosunkach.

57

Popacz jaki trof - młóciłem cepamy i gozwa puściła

Bijok tak walnoł w kure, ze sie ino nogamy nakryła

Ni ma sie ta co przejmuwać – bedziemy rosół gotówać

Trof – zdarzenie.

Gozwa, gozwy – skórzany przegub, połączenie drewnianych części cepa (cepów) tj. bijoka i dzirzoka. W innych regionach gozwy nazywano gackami.

Bijok – krótsza część drewnianej części cepa. Uderzano nim w kłosy zboża, dzierżąc w rękach dłuższą, czyli dzirzok. Ten kto wymyślił powiedzenie „proste jak budowa cepa” pomylił zasadę działania cepa z jego budową. Zasada działania cepa jest prosta, chociaż żeby właściwie pełnił swoją funkcję, posługiwanie się nim wymaga pewnej wprawy. Natomiast konstrukcja jest na swój sposób wyrafinowana. Należało bowiem tak wyprofilować twardą i grubą skórę jednej i drugiej gozwy, aby utrzymywały części cepa poddawane dużym siłom, zapewniając jednocześnie ich elastyczne połączenie. Brak precyzji w tym względzie mógł bowiem wywołać groźniejsze skutki niż zabicie kury…Cepów nie kupowano w hipermarkecie.., konstruowano je domowym sposobem, czasem tylko gozwy z pomocą rymarza.

Często gozwy były niszczone przez myszy i koty. Reasumując, wszyscy ci, którzy powtarzają stereotypy na temat cepów - czapki z głów!

58

Kiedys wreście zrobis te sanie? cheba niedocekanie!

Przecie robie! dzisioj wyrzynom śtramy i ciese sanice

To jak bedzies w wasztacie naprow my stolnice

Śtramy – pionowe słupki osadzone w sanicach, czyli płozach. Śtramy obydwu płóz łączyły gnoty, inaczej poprzeczne belki nabite na śtramy, stanowiące podstawę części ładunkowej sań. Zakrzywione końce płóz łączyła poprzeczka zwana jugo.

Ciese sanice – wyciosuję płozy. Najtrwalsze były z akacjowych (wł. robiniowych), naturalnie zakrzywionych odziomków.

Stolnica – drewniana płaszczyzna w kształcie trapezu, wykonana z cienkich deszczułek lub sklejki – służy do wyrabiania ciasta.

59

Te nase prosięta cosi my się nie widzo, wyglodajo marnie

Cheba sie przyciny, bo do zarcio sie zodne nie garnie

Cza zojdki pokrzyw przyniś, drobno łusiekać, dodać troche siminio i cekać

Cosi my się nie widzo – nie wyglądają zdrowo.

Cheba sie przyciny – straciły apetyt.

Zojdki – płachta wypełniona ładunkiem, wiązana za końce przeciwległych rogów, niekiedy przewieszona przez szyję lub ramię i noszona na plecach.

Pokrzyw łusiekać, trochę siminio – właściwości lecznicze pokrzywy i siemienia lnianego są ogólnie znane, a przy zatruciach pokarmowych u zwierząt były stosowane powszechnie.

60

Posukoj śtylwogi, trza zimiocysko zawlic

A dyć ni ma co sukać, lezy koło gabli

Wrzuce brony w gnojnice, a ty siadoj na wóz, pozbiros zimioki

Przeciem chleb zacyniła, niech jado s tobom chłopoki

Zreśtom, tam zimioków po kopaniu zostało niewiele

Jak nie bedzie zimioków to za bronamy pozbirajo badele

Trza pole uprzotnoć i pod pszenice łorać; juz nojwysso pora

Śtylwoga – długi drewniany lub metalowy drążek z zamontowanymi haczykami na krótkich łańcuchach, do którego przyczepiano brony, a z drugiej strony chynoge lub orczyk w zależności od tego, czy brony ciągnęły dwa lub jeden koń.

Zimiocysko zawlic – zabronować ziemniaczysko.

Gnojnice – dwie szerokie, grube deski podparte z przodu wozu podkulkami, a z tyłu luśniami, tworzące boki części ładunkowej wozu. Dno części ładunkowej stanowiła trzecia szersza deska, zwana spodniorkom. Używane głównie do wywozu gnoju (obornika) na pole. Gnojnice były bardzo funkcjonalne, wystarczyło w tylnej części wozu podnieść jedną z nich i bez trudu zrzucać obornik za pomocą hoka, czyli zakrzywionych wideł, w równych odstępach na kupki. Ułatwiało to potem rozrzucanie (roztrząsanie) gnoju.

Badele – zaschnięte łęty ziemniaczane.

61

Cza by ściany we chliwie łobielić, bo jus na dniach krowa sie bedzie cielić

Moze chłopów cza wołać, a przecie nieładnie, bo ściany corne, ze skoda godać

Jak jus bedzies bieliła, to nie zapumnij lachmusu do wopna dodać

Ni mom jus peźla, zostałam z wytartem kikutem, zrób my nowy z prośniąki, ino wyciniuj czymanie i nie przewiozuj drutem

Downi jak dziadek pezel zrobił, to ładnie w rece lezoł i nigdy nie wyłaził, chodźbyś go na siłe skuboł

Bo dziadek przy jednem peźlu to cały dziń dłuboł

Lachmusu – lakmusu, ultramaryny.

Ni mom jus peźla – nie mam już pędzla.

Z prośniąki – ze słomy prosa. Prośniąka to najlepszy z dostępnych wówczas materiałów do tego celu, była bowiem elastyczna i odporna na ścieranie. Należało ją jednak starannie wyczesać, czyli oczyścić z szypułek po ziarnach.

Nie przewiozuj drutem – najlepszy do tego celu był mocny sznurek. Dobrze zabezpieczał przed wysuwaniem się z pędzla oddzielnych źdźbeł prosa. Wszyscy, którzy malowali pędzlem niskiej jakości wiedzą jakie to jest irytujące.

Ładnie w rece lezoł – któż inny mógł to docenić jak nie kobieta, wszak wyłącznie na niej spoczywał obowiązek bielenia chałupy i obejścia, a mający o tym pojęcie wiedzą, że to ciężka robota.

62

Fkiedy bedo likwiduwać gradobicie, nie wicie?

A dyć jak sedem na pole po pomidory, widziołem sołtysa z magacem, a z niem sły likwidatory.

Fkiedy – kiedy.

Magac – dwie cienkie tyczki drewniane wzmocnione poprzeczką, tworzące taki kąt, że odległość między końcami tyczek wynosiła z reguły dwa metry. Magac (w innych regionach nazywany kraczką) służył m.in. do pomiaru powierzchni upraw zniszczonych przez żywioł.

63

Co s ciebie za gospodorz! somsiady majo studnie, a jo mom nose i na nich ze źródła wode nose.

Nose (nosiłki) – wyprofilowany kawałek patyka kładziony na barkach. Na jego końcach do krótkich łańcuchów lub drutów podczepiano wiadra z wodą.

64

No jak tam, w cwortek jarmacys?

Cza by łupchnoć reśtke ty cebuly z dymki, bo jus siąke zbirać pora

Wezne jesce na próbe troche pora i reśtki kalafiora

Jarmacys – jedziesz na jarmark, a skoro w czwartek to zapewne do Skalbmierza.

Siąka – cebula wyhodowana z nasion.

65

Wrzesiń, a nasa cebula jesce strosy pióra

Bo łod miesiąca desce, to i cebula zielono jesce

Nima jus co cekać, cza jo zawalcuwać i na jarmak z niom łuciekać

Strosy pióra – stroszy pióra, czyli jeszcze nie jest gotowa do zbioru. U dojrzałej cebuli lodygi szczypioru zaginają się ku dołowi i żółkną, to oznacza zamieranie wegetacji i gotowość do zbioru. Trzeba ją tylko po zbiorze starannie przesuszyć i poprzycinać (łobrać) resztki zaschniętego szczypioru.

Trza jo zawalcuwać – (trzeba ją zawałować) wałowanie lekkim walcem miało na celu przerwanie wegetacji, a zatem przyśpieszenie dojrzewania cebuli. Wysoką kulturę uprawy cebuli w owym czasie posiadali rolnicy z Topoli. Ta wieś położona nieopodal Skalbmierza, stanowiła cebulowe zaplecze dla aglomeracji Śląska.

Na jarmak z niom łuciekać – trzeba ją jak najszybciej sprzedać na jarmarku, trzeba się pośpieszyć z jej sprzedażą.

66

Nie stawiom jus tych kopek, mom to gdziesi

Taki wiater wieje, jagby sie chto łobiesił

Przez pińć minut siano skopione, a zaniem się łobejrzys jus jes rozwalone!

To ty nie wis jak se z wiatrem radzić?

Ukreć s kopki postronek i wiater ci nie zawadzi

Jagby sie chto łobiesił – jakby się kto powiesił.

Ukreć s kopki postronek – poprzez umiejętne wyciąganie i jednoczesne skręcanie siana z kopki tworzono sznur, którym stabilizowano kopkę.

67

Miołem przywiś reśte siana, ale paprze łod rana

Jagbyś ło robocie tak pamiętoł jak ło gorzole

To siano juz downo byłoby w stodole

Paprze – pada, inaczej mówiąc źgo lub bije.

68

Cza powiozać te esperte w kucki, zeby przeschła do młócki

To sie tem zajmij, a jo związe te reśtke prosa, co lezy na pukosach

Kucki – małe mendle z esparcety uprawienej na nasiona, wiązane na czubkach w sposób przypominający kok na głowie.

Na pukosach – na pokosach.

69

Nie wis gdzie sie zapodzioł ten nas rywocek?

Na pewno lezy pod sopom, zaroz zoboce

Rywocek, rywok – rodzaj mocnego, wąskiego szpadla z kutego kawałka metalu, cieńszego po bokach. Służył do podkopywania np. buraków, aby je było łatwiej wydobywać z ziemi, trzymając za nać.

70

Stachu! co sie tam w tem chliwie wyprawio?

Wieprzek se nadzioł wiaderko na głowe i wpod pod krowe

To wiaderko co mo cerwone poski wytłocane?

A skod mom wiedzić, kiej całe w gnoju łuwolane

Przecie w tem wiadrze mliko stoło, bom dopiro doiła

To się twojem mlikiem świnia łuracyła

Dobrze zem choć kotom na misecke wloła

Sty miski to ino pochlapoł ten bury, bo reśte wypiły kury.

Przeciem godała, zrób porzomny hocyk, bo wieprzek s chliwika wyskocy

Ale ty choćbyś mioł sto razy godane to jak grochem ło ściane

Wieprzek se nadzioł wiaderko na głowe – naczynia w gospodarstwie były często poddawane ciężkim próbom, dlatego ci co drutowali czy lutowali garnki, zawsze mieli co robić.

71

Sprzedaliśta widze w kuńcu te kraso krowe

A co s takom kopkom nerwy se rujnuwać

Zeby jo wydoić, cza beło huk casu zmarnuwać

Kiedysi tak walneła kopytem, ze mlyko wylone i wiadro łobite

Kiedy indzi tak sie nastepiła, ze raciom do wiadra wlazła

Juz my łuna dobrze za skóre zalazła

Kupił jo Stefek z Malżyc, nas dobry znajomy

Mój mu powiedzioł ze kopie, zeby był świadomy

A łun na to, ze krowa po piniądzach, a ze kopie nie skodzi

Bo cza sie łumić z gadzinom łobchodzić

No to myślałam, ze Stefkowa se z krowom jakosi poradzi

Jo tu patrze, a Stefek krasule na jarmak prowadzi!

Nase krowy tys jakiesi niełudane

Corno mlika nie puści,  jag łobce palice wycuje

Staro znowu tako twardo, ze jag  jo wydoje, to prawie rąk nie cuje

Kopka – krowa która kopie, wierzga podczas dojenia, częściej z powodu choroby wymienia niż „trudnego charakteru”.

Huk casu – mnóstwo czasu. Dojenie takiej krowy było bardzo absorbujące i wymagało anielskiej cierpliwości. Najbardziej uparci podwiązywali krowie tylną nogę, uniemożliwiajac jej wykonywanie ruchów podczas dojenia.

Kiedy indzi – innym razem.

Nastepiła, nastep sie- przesuń się, rusz się – polecenia wydawane bydłu.

Po piniądzach – w atrakcyjnej cenie.

Cza sie łumić z gadzinom lobchodzić – Hodowla zwierząt w gospodarstwach chłopskich owego czasu nosiła znamiona tzw. chowu uczuciowego. Charakteryzował się on m.in. tym, że zwierzęta były traktowane podmiotowo tzn. miały swoje imiona, znano ich pochodzenie, uczestniczyły w tworzeniu rodzinnych mitów itp. Jednak z nutką sarkazmu należy zauważyć, że podmiotowy charakter miała zarówno życzliwość do zwierząt, jak również i niechęć…

Mlika nie puści, jak łobce palice wycuje – Należy podejrzewać, że w dobie dojarek elektrycznych „wrażliwość” krów na te sprawy nieco się stępiła…

Tako twardo – ta przypadłość krów była prawdziwym utrapieniem dojarek.

72

Te nase krowy, to strasnne lotasie, cza ino puśtu wołać, jak sie je pasie

Nase nie lepse, ale jo mom na to dziadka sposób – powróz do nogi i za rogi

Łu nos jak wyganiajo chłopoki, to sie jem wiąze kloki

Puśtu, gdzies lizies, nawróć sie, to częste nawoływania pasących krowy, pomijając już te bardziej dosadne.

Powróz do nogi i za rogi – aby uniemożliwić szybkie przemieszczanie, wiązano krowie pod rogami krótki powróz, przywiązywany następnie do przedniej nogi zwierzęcia.

Wiązo kloki czyli drewniane kołki, które obijając się o przednie nogi krowy, zniechęcały je do szybkiego poruszania się. Wszelkie tego typu sposoby były uciążliwe dla bydła i w świetle obecnej ustawy o ochronie zwierząt byłyby być może bezprawne. Szczęśliwie wynalazek pola, czyli kołka wbitego w ziemię, wyzwolił krowy z niedoli, a właścicieli ustrzegł przed przykrymi skutkami penalizacji. Także z tych powodów, co już podkreślałem wcześniej, upowszechnienie pola zasługuje, bez nuty ironii, na miano znaczącej innowacji w hodowli.

73

Puno chces kupić łode mie te kobyłe pogrubiono?

Widze ze ło moich zamiarach zrobiło się głośno

Przemyślołem sprawe i twoja kobyła jes lo mie za przenośno

Puno – podobno.

Za przenośno zbyt okazała w stosunku do potrzeb lub możliwości finansowych.

74

Skuńcyłaś plewić te buroki pod lasem?

A jakiemze sposobem, nie wis casem?

Bełabym skuńcyła dzisioj na południe

Ale cós s tego  jak koło dziesiąty łuloło paskudnie

Zostało z dziesińć grzombek przez całe pole

Jak nie łopirzchnie, to pude przebirać zimioki w stodole

Dziesińć grzombek – dziesięć rzędów buraków.

Łopirzchnie – obeschnie.

75

W tem roku bedzie siana łomale

To prowda, potrowu to cheba nie bedzie wcale

Tamtego roku siana miołem pełne zopole, a w tem – ledwie ćwierć

Sucho, siano jesce beło jakie takie, ale potrow kiej psio sierć

Łomale – mało, niewiele.

Potrow – czyli to, co urośnie po pierwszej trawie – drugi pokos trawy.

Psio sierć – psia sierść była synonimem marnego, przerzedzonego runa, również roślinnego.

76

Dzisioj sie cheba w pole nie wyńdzie

Wiadomom jes rzecom – ni ma w polu roboty, jak ziaby z nieba leco

Prowda, jak bąbelki na wodzie, to jus po pogodzie

Ziaby z nieba leco – pada intensywnie.

Jak bąbelki … – niezawodny zwiastun opadów ciągłych.

77

Gdzies cie tak z rana ze sikirkom niesie?

A ide, bo ładuje kupke w lesie

Leśnicy kozoł powycinać krzoki, zeby łodkryć młode modrzewioki

Pamientom, przy karcunku tom porzomno kupke zrobił

Troche grubsego w środek tys cłowiek przysposobił

Teros sama cinizna ino sie napracujes, a nic nie skombinujes.

Ładuje – szykuję, przygotowuję.

Kupka – pryzma ułożonych gałęzi. Lasy wycinano, sadząc w to miejsce topole, modrzewie, dęby itp., zapewne w celu zwiększenia przydatności gospodarczej drewna. Z uwagi na żyzne gleby i korzystne pozostałe warunki naturalne, ekosystemy leśne omawianych okolic cechowała duża witalność. Dlatego dość skutecznie opierały się monokulturom i bardzo dobrze!

Troche grubsego w środek – wartość opałowa gałęzi jest marna, dlatego kompensowano to trochę „upychając” w kupce grubsze kawałki, aby nie drażniły oczu gajowego. Taka leśna zabawa w chowanego…

Sama cinizna – wyłącznie cienkie gałęzie.

78

Nie sodźmy tu zimioków, bo pole straśnie zaperzone

To ty nie wis, ze tam gdzie perz zimioki bierz?

Aleś my to zapodoł,  jak ci zimioki przerosno perzem, to inacy bedzies godoł

Tam gdzie perz zimioki bierz – ludowa mądrość zawarta w tym powiedzeniu wyrażała się dwojako. Ziemniaki, jak każde okopowe, zostawiały pole w dobrej kulturze spulchniając ziemię, czego z kolei nie cierpiał perz, mający upodobanie w zwięzłej glebie.

Z kolei zaperzone pole sugeruje, że ostatnio leżało odłogiem lub było uprawiane niezbyt starannie, a ugór zasilony obornikiem to dobre stanowisko pod ziemniaki. Tak więc zwięzła konkluzja ziemniaczanego przysłowia zawiera się w słowach: sadzenie ziemniaków na zaperzonym polu niesie sukces ziemniakom i zgubę dla perzu. Niestety ziemniaki „nawożone” wyłącznie ludową mądrością rosną niezbyt okazałe.

Zimioki przerosno perzem – kłącza perzu przerastają bulwy ziemniaczane na wskroś, obniżając znacząco ich jakość.

79

Za cem ze cekos?

Za azotniakiem stoje, ale kolejka długo, a mom jesce wywiź półgnojek

Azotniak – nawóz sztuczny stosowany w rolnictwie przed wprowadzeniem do produkcji saletry amonowej, toksyczny dla ludzi i zwierząt. Wycofany jako nawóz w latach sześdźesiątych ub. wieku. Przypominam sobie te czarne chmury ręcznie rozsiewanego azotniaku, unoszące się nad polami i ledwie widocznych ludzi pozostających w tych tumanach trucizny. Przychodzi mi również na myśl znajomy, który zwykł sobie robić skręty z domowego tytoniu zawijanego w papier, który miał pod ręką, a więc najczęściej z worków po nawozach – pewnie także i po azotniaku. Był wyjątkiem potwierdzającym powszechny sąd o szkodliwości tego paskudstwa, bowiem dożył w zdrowiu sędziwego wieku…

Półgnojek – cieńsza niż zwykle warstwa obornika.

80

A ruzze sie wreście, guzdros się łod rana, przecie momy iś do siana!

Na razie nigdzie sie nie ruse bo se skrecić purosa muse

Przecie polis!

Tak jak kuń musi mić łobrok na popas, tak jo muse mić purosa na zopas

Skrecić purosa – skręcić papierosa.

81

Przez te plewiacki juz tydziń nie wypuscom z reki hacki

A jag na szósto kościelny sygnuje, to jo jus pleców nie cuje

No bo wiesnom jak nima słoty, to zawdy w polu huk roboty

Sygnuje – dzwoni sygnaturką, a skoro przed osiemnastą to o tej porze roku zapewne na Anioł Pański.

Zawdy – zawsze.

82

Muse przywiś krowom zielonego

Przecieś cały przemuk, zdym łubranie wiszchnie i zacekoj aze troche na polu łopiszchnie

Łopiszchnie – obeschnie.

83

Zoboc jak pokrzywy łuiny w tych haberdziokach po besie

Jak tego nie sprzotnies, to sie po całem łogródku pokrzywsko rozniesie

A jagze jo teroz to zrobie, jak diabelstwo chwościskiem przerosło

Godałam ło tem jesiniom, ale moje godanie ci mimo łusów posło

Łuiny – rozpleniły się.

Haberdzioki, haberdzie – suche gałęzie, badyle. Nieuprzątnięte w porę, były doskonałym siedliskiem dla pokrzyw.

Po besie – po bzie, czyli lilaku.

84

Łu wos na łoborze zima, choć śnigu ani mrozu ni ma

Prowda, kacki się pirzo i cało łobora bioło, bo pirze nałokoło

Kacki się pirzo – okresowa wymiana piór u kaczek. Białe kaczki pekińskie hodowane na wsi od dawna, były sukcesywnie wypierane przez czarno-białą rasę mięsną. Te kaczki za swojego żywota nie były skubane, jedynie niekiedy po uboju pozyskiwano ich pierze, notabene mniej wartościowe niż z pekińskich. Młode z wylęgu wczesnowiosennego pierzyły się intensywnie jesienią.

85

Naprow ze wreście te dziske, bo sie do reśty rozleci

No przecie zebym to zrobił, ale jak sie szopa poliła, to norzędzia łogiń strowił

Dziska – dzieża – naczynie do rozczyniania mąki, w którym wyrasta ciasto chlebowe. Wykonane z drewnianych klepek.

86

Chtosi nom dziołche zganił, bo chłopok juz nie przychodzi

Pewnie ta jędza Jadźka, jako ze łune cały świat łobchodzi

A ze do jei Zośki nich nie chodzi, to choć drugiemu zaskodzi

Dziołche zganił (zbruł) – przedstawił pannę w negatywnym świetle w oczach narzeczonego lub jego rodziców, często z niskich pobudek i niezgodnie z prawdą, czyli oczernił.

87

A to my ci nadarły pirzo cało góre, teroz sie nolezy porzomny wypiórek!

Wypiórek – poczęstunek z okazji zakończenia darcia pierza.

88

Pamientos Jonek jak to było za nasy kawalerki?

Co mom nie pamiętać – na nogach my mieli rajtki, buty łoficerki, a za pazuchom debowe gutyperki

Rajtki – spodnie z zielonego lub zielono – szarego sukna, sznurowane w łydce, przystosowane do butów z cholewami.

Za pazuchom (w zanadrzu) pod wierzchnim ubraniem na piersi.

Gutyperki – krótkie, najczęściej dębowe kije pomocne w bójkach na wiejskich zabawach czy weselach.

89

No ni moge! znowu te chłopocyska wywlekły wychodek na droge

Stare kawalery, a robio takie numery!

Wychodek na droge – kawalerka wracająca nad ranem z zabawy robiła z nudów gospodarzom różne żarty. Najbardziej ekstremalny „wyczyn” z tej serii jaki pamiętam, to wniesienie wialni na dach stodoły. Wystawiane na drogę wychodki, bramy czy fragmenty płotów należały do żartów standardowych…

90

Downi ludzie byly bardzi casowi, robiło sie schodzki…

To prowda, dzisioj sie haruje łod rana do nocki

Downi ludzie byly bardzi casowi – dawniej ludzie mieli więcej czasu.

Schodzki – spotkania towarzyskie po domach.

91

Idźta no chłopoki po śwircyne i gałązki zielone, czeba zrobić Zośce weselno korone

Ubierze sie jo kwiotkamy, przyozdobi zielem zeby było wiadomo ze to Zośki wesele

Weselno korone – kilkumetrowy wieniec ze świerkowych gałęzi udekorowany wstążkami, a w sezonie letnim kwiatami. Korona była przybijana do ościeżnicy drzwi wejściowych domu weselnego, często również dekorowano nią bramę wjazdową.

92

Cza by nom droge łańcuchem zastawić, zeby przejechać, pon młody musi flaske postawić

Droge łańcuchem zastawić – często drogę, którą przejeżdżał orszak weselny z domu do kościoła, zastawiano łańcuchem. Zapłatą za przejazd była oczywiście gorzałka. Bywało, że co bardziej krewcy drużbowie w sposób brawurowy pokonywali takie „znaki zakazu”, podcinając konie i zrywając ustawioną przeszkodę. Aby jednak zmusić orszak do zatrzymania się, często na drodze ustawiano stolik przyozdobiony bukietem wraz z ustawionym krzyżykiem lub figurką świętego.

93

Nie kładź sie spać jesce, po cós sie mos zrywać

Przecie bedo grojki Nowy rok łogrywać

Trza jem co dać, mos jakie grose?

A co ty myślis, ze jo bank w kiesyniach nose?

W świentalnych portkach cheba mos drobne

To ty w moich portkach grzebies? do cego to podobne!

Paczojta go! jageś je łuflogoł, tom ci wycyściła

A jagem cyściła, tom słysała, ze jakosi drobnica dzwoniła

Nowy rok łogrywać- przygrywać pod oknami domów na powitanie nowego roku. Taka kapela to najczęściej skrzypce, akordeon i bęben. Repertuar zaczynała zwykle kolęda „Nowy rok bieży w jasełkach leży…” Łogrywanie było dłuższe, gdy gospodarz zwlekał z zapłatą dla grajków.

W świentalnych portkach – w spodniach zakładanych na szczególne okazje.

Łuflogoł – ubrudził

94

Strasno burzo idzie!

Dobrze ze momy łodgromnik, juz nie bedzie strachu

A jo tam nie wierze w te kółka na dachu

Lepi gromnice w łoknie postawić

Bo nie jes zbadane, co nos moze zbawić

Co ty godos! przecie to jakiesi zabobony!

Nie zabobony, ino roztropny podwójnie zabezpiecony!

Kółka na dachu – taką formę miały najczęściej piorunochrony na wiejskich budynkach.

Gromnice w łoknie postawić – stawianie w oknie świecy poświęconej w święto Matki Boskiej Gromnicznej mającej strzec przed skutkami żywiołów, było bardzo powszechne.

Roztropny podwójnie zabezpiecony – kwintesencja tzw. „chłopskiej filozofii”

95

Dzisioj wirzch kuńcymy, mozno wieche postawić

Niech gospodorz fonduje, cza sie troche zabawić

Wirzch – więźba dachowa.

Wieche – nazywano ją także wionkiem.

96

Godos tak, jagbyś wszystkie rozumy zjod

Wim co godom, bom chłop s chłopa i mineła my kopa

Bom chłop s chłopa i mineła my kopa – kumulacja wiedzy wielu pokoleń poparta doświadczeniem życiowym były na wsi ważnymi argumentami w dyskusji.

97

Jutro pude do szkoły i awanture zrobie

Znok nasemu Kazkowi wyszczygly krzyz na głowie!

Znok – znowu.

Kazkowi wyszczygly krzyz na głowie – Nie wiem na ile ta praktyka była powszechna, lecz w mojej podstawówce, w przypadku nieco dłuższej fryzury, chłopakom wycinano włosy na środku głowy po to, aby ich oszpecić i zmusić do ich skrócenia na „gołą pałę”. Upokarzający był również ceremoniał tych nieszczęsnych „postrzyżyn”. Wskazany przez nauczyciela delikwent, podchodził z koszem na śmieci, a ten wycinał mu na głowie esy floresy z intencją żeby było śmiesznie. Najczęstsze formy tej chorej twórczości, to ścieżka przez środek głowy lub krzyż. Później nieszczęśnik chodził tak po szkole cały dzień ku uciesze tych, których to już spotkało lub spotka. Byli tacy, którzy w ramach protestu nosili taką fryzurę nawet tydzień lub dłużej. Trudno zrozumieć czemu to miało służyć, bo o czymś takim jak wszawica nikt w tym czasie nie słyszał. Niech to będzie zatem przyczynek do rozważań o prawach dziecka albo nad ludzką głupotą.

98

No kobito! cza sie na wymowe zbirać

Dzieci pożynione i wszystkie ucolone

Wymowa - zastrzeżenie poczynione w akcie notarialnym przy przekazywaniu gospodarstwa następcom. Dotyczyło najczęściej pomieszczenia do zamieszkania i zabezpieczenia bytu poprzez pozostawienie kawałka pola w dyspozycji przekazujących gospodarstwo. Dopiero w końcu lat siedemdziesiątych wprowadzono obowiązkowe ubezpieczenie rolników. Przyznawane z tego tytułu niewielkie emerytury, poprawiły wreszcie sytuację materialną ludzi starych na wsi.

Ucolone – obdzielone majątkiem przez rodziców.

99

Ponoć Wacek pić przestoł, bo go ksiądz na kozaniu złajoł

Ajuści, tako prowda jak to, ze się psi bodo i rogów ni majo

Złajoł (złajał) – ostro skrytykował.

Juści – partykuła wyrażająca wiarę w coś, pewność odnosnie czegoś, natomiast słowo ajuści oznacza powątpiewanie, w tym wypadku w to, że Wacek został abstynentem na wskutek publicznej krytyki jego pijaństwa. Nawiasem mówiąc, podobnie mało skuteczne były śluby trzeźwości składane w obecności biskupa odwiedzającego parafie z okazji bierzmowania czy odpustu.

Tako prowda jak to, ze sie psi bodo i rogów ni majo (taka prawda jak to, że się psy bodą i rogów nie mają) – powiedzenie oznaczało, że coś jest mało prawdopodobne lub wręcz nieprawdopodobne.

100

Coś ty, w łotpus robis pranie? – panie łobranie!

A cóześta takie zgorsone, przecie święto zniesione!

Łotpus (odpust) – święto patrona danego kościoła. Dużo odpustów przypada na 15 sierpnia, święto Wniebowzięcia NMP. W PRL, jeśli to swięto przypadało na dzień powszedni, nie było dniem wolnym od pracy dlatego mówiono, że jest „zniesione” (w domyśle – zniesione przez państwo). Mylono zatem dwa porządki prawne; kościelny i świecki.

Panie łobranie! – okrzyk wyrażający zdziwienie.

101

Sukom psa!

A dyć u budy lezy!

Chce buty zezuć i ty ło tem wis, to po co se kpis!

Pies – przyrząd ułatwiający ściąganie butów z cholewami. Wykonany często z dwu desek ustawionych pod niewielkim kątem, przy czym górna z nich miała na końcu półkoliste wycięcie, umożliwiające oparcie zdejmowanego buta.

102

Wyglondom jak łoblodra abo jaki susfoł

Nimos sie co winić, cłowiek taki zaharówany, ze ni ma nawet casu kiecki zminić

Łoblodra, susfoł – kobieta zaniedbana, niechlujna.

103

Tata, jo chce być elektrykiem, tu fucha tam fucha, nie minie śtery lata i bede mioł malucha.

Synu, a mie sie widzi, ze jagbyś robił w tytoniorzu, to byś mioł malucha w tydziń.

A jak tam nie chces, to likwiduj gradobicie – jesce lepse zycie.

W tytoniorzu- w punkcie skupu tytoniu. Cena sprzedawanego tytoniu, zwłaszcza jego żółtych odmian typu Virginia, zależała od klasy uznanej przez klasyfikatora. W celu korzystniejszej klasyfikacji niemal regułą było dawanie łapówek. Jako że był to proceder powszechny, należy wątpić aby była istotna zależność między faktem wręczenia łapówki, a osiąganymi z tego tytułu korzyściami w postaci lepszej ceny za surowiec. Tym bardziej, że rolnik na etapie sortowania liści sam dokonywał ich klasyfikacji i zapewne nie był zainteresowany mieszaniem różnych klas, by nie narazić się na ryzyko obniżenia jakości danej partii surowca tzw. bolika. W istocie płacono głównie za lepsze samopoczucie.

Likwiduj gradobicie – plantacje tytoniu przed transformacją ustrojową podlegały obowiązkowemu ubezpieczeniu m.in. w przypadku gradobicia. Duża uznaniowość w zakresie szacowanych szkód była również powodem systemowej korupcji i w konsekwencji wysokich zarobków likwidatorów szkód.

104

Jes Władek w domu?

Powion jus być, krowy do chliwa zganio, ale cheba ni moze zgunic, bo sie ta staro poganio

Powion – powinien.

Poganio – jest w okresie rui.

105

U wszystkich tytoń zbiło, a u nos koło lasu jak na złoś gradu nie było!

Skoda grosa, piniądz nom przesed koło nosa

Nic sie nie mortw, juz dodnia załatwiłem gałęziom sprawe, teros i u nos grod spod.

Dodnia – bardzo wcześnie rano.

Załatwić gałęziom sprawe – podziurawić liście tytoniu gałęzią w celu wyłudzenia odszkodowania. Taka „pomoc” żywiołom się zdarzała, bo odszkodowania były w miarę korzystne biorąc pod uwagę, że odpadało wiele pracochłonnych czynności związanych ze zrywaniem liści, nawlekaniem ich na druty, suszeniem, sortowaniem i stresującą sprzedażą. Dodatkowo zostawał w gospodarstwie reglamentowany wówczas węgiel, przydzielany na suszenie tytoniu.

106

A to my zabiło ćwieka! strażoki z milycjantem po wsi chodzo, a jo nie wim gdzie nasa łoseka!

O Maryjo! to ty juz nie pamiętos jageś niom wcoraj łorzechy łobijoł?

Łoseka – metalowy szpikulec z hakiem, oprawiony na długiej żerdzi.Łoseka formalnie służyła do rozrywania palących się części budynku. Jej brak był karany grzywną. Praktyka chyba jednak nie zna przypadku użycia tego narzędzia zgodnie z przeznaczeniem, zwłaszcza że łoseka zwykle wisiała na stodole, która w razie pożaru paliła się najszybciej. Łosece z reguły towarzyszyła matuła, drugie wymagane urządzenie w zamyśle służące do gaszenia pożarów. Matułę wykonywano z grubej tkaniny, często ze starej kufajki umocowanej na długim drągu. Jej zadaniem było zakrywanie palących się elementów, celem odcięcia dopływu tlenu. Szkoda że ówcześni urzędnicy nie wymyślili jeszcze trzeciego przyrządu, który by gasił szmacianą matułę

Kufajka (waciak) – ciepła obustronnie pikowana, drelichowa kurtka wypełniona watoliną.

107

Zoboc jak Wacek łobrodlo, przecie niezrobiany, a chodzi jak drewniany.

Prowda, mocno go wzino, moze i niezrobiany ale kope minoł.

Łobrodlo – chodzi w sposób charakterystyczny dla osób w podeszłym wieku, przypominający sylwetkę i sposób poruszania się łobrodlajacego ziemniaki, o czym było wcześniej.

Niezrobiany – niespracowany.

Kope minoł – jest po sześćdziesiątce.

108

Idziemy sic pszenice, weś tam co do jedzynio

Juz spakuwałam wszystko do skrzynki, a do picio wzinam bańke dobrzynki

Dobrzynka lub Turek – bardzo popularne gatunki kawy zbożowej, niesłodzone doskonale gasiły pragnienie.

109

Posłabyś za mie na sialwach, jo ni moge, bom se skrecił noge

Somsiady nie bedo nom radzi, bo jo tyz nie póde, muse kwoke nasadzić

Sialwach – wspólna praca przy remoncie drogi.

Kwoke nasadzić – wymościć gniazdo i podłożyć pod kwokę wysortowane w tym celu jaja – najczęściej 19 – 21 sztuk. Jaja najlepiej po dobrych nioskach pozostających w towarzystwie dorodnego koguta.

110

Jo mom mewki ty mos rysie – wymarcmy sie

Wolołbym twoje magace, dom ci za nie śtaficery i jesce dopłace

Mewki, rysie, magace, śtaficery – miejscowe nazwy ras gołębi.

Wymarcmy sie – wymieńmy się.

111

Posedbyś do spółdzielni i kupił bułke chleba

Dzisioj chleba ni ma, dopiro na jutro zapisy przyjmuje

Trudno, to idź grabić siano, a jo choć fitki ugotuje

To chocios jesce sodziok łupic na blase

Przecie samom fitkom sie nie napase

Do spółdzielni – do sklepu. Nazwy „spółdzielnia” używano dlatego, że sklepy wiejskie należały do Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska.

Bułke chleba – bochenek chleba.

Dzisioj chleba ni ma – chleb w wiejskim sklepie, tak jak wszystko inne w owym czasie, był często towarem deficytowym.

Fitka – zupa jarzynowa na śmietanie, nazywana także – rzodkie

Sodziok – placek na sodzie jako spulchniaczu, zastepował chleb.

112

No jedź jus na ten jarmak – rano zimno, weś se rękawicki

A jagze tu jechać, kiej ni mom tablicki

Przecie ci dobrze radzi Wacek, napis co cza kredom na pace

Ni mom tablicki – tabliczka z imieniem i nazwiskiem oraz adresem zamieszkania właściciela wozu, przytwierdzona z boku do skrzyni ładunkowej, stanowiła obowiązkowe wyposażenie. Brak tej swoistej „tablicy rejestracyjnej” był karany przez milicję mandatem.

113

Byłeś wcoraj na zobawie?

Nie dosedem – spotkołem pod sklepem chłopoków, godka godka późni litku, a dzisioj łeb boli i tyle pożytku

Godka – rozmowa.

Litku – gorzałka.

114

Ale my wczoraj zapily

Dobrze ze chocios my się nie bily

Zapić – wypić dużo alkoholu, ponad miarę.

115

Podobno was chrześnik sie zyni

Ano do dziołchy chodzi ale, nie mówcie ta nikomu, cheba nic s tego nie bedzie, bo łojce chco jo do domu

A zreśtom, nie ta to inno, tego kwiatu to pół światu

Godanie! przecie wicie ze dziołch ci u nos łomale, a jak kawaler wyndzie z lot to na wsi bedzie dziod

Do dziołchy chodzi – w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych w regionie o którym tu mowa, okres narzeczeństwa zawierał się w słowach: chodzi do dziołchy (chodzi do dziewczyny),w odróżnieniu od używanych obecnie – chodzi z dziewczyną. Np. na pytanie: jak tam, nie zynicie jesce wasy Marysi? odpowiedź mogła brzmieć: a chodzi jeden, zobocymy co ta s tego bedzie. Chodzenie do dziołchy, a nie z dziołchom wynikało ze stosunków społecznych na wsi, gdzie okres narzeczeński to w istocie obustronne rozpoznawanie uwarunkowań społecznych i ekonomicznych dla tworzonego gospodarstwa. Zatem chodzenie do dziołchy to chodzenie nie tyle do niej samej, co raczej do jej domu, rodziny, rozmowy z rodzicami, rodzeństwem itd. Poznawanie swej przyszłej partnerki życiowej w jej naturalnym środowisku, wynikało z wielkiej życiowej mądrości. Z całą pewnością był to ważny czynnik wpływający na stabilność wiejskiej instytucji małżeństwa.

Łojce chco jo do domu – jej rodzice chcą, aby po ślubie wraz z mężem została na ich gospodarstwie. Wskutek gwałtownej migracji do miast, głównie do Nowej Huty czy na Śląsk, na wsi powszechnie brakowało ludzi młodych, szczególnie dziewcząt, do obejmowania gospodarstw po rodzicach. Dlatego często miał miejsce tego typu konflikt interesów, który był niekiedy powodem rozpadu narzeczeństwa.

Łomale – niewiele.

116

Tako gospodarka, a wyśta chłopoka puścily do Huty?

A co my miely robić? ani sie tu łozynić, bo zodny dziołchy ni ma, a z wiekiem mu łochota do żyniacki minie i wszystko i tak na zmarninie

Na zmarninie – na zmarnowanie.

117

Świnie pasuje zabić, cza by spytać na wsi, cy chto ćwiortki nie chce

A niech cie Bóg broni zebyś kogo pytoł! jesce cie chto zdo ześ zabił i tak sie zbogacis, ze kolegium zapłacis

Jesce cie chto zdo… – jeszcze ktoś na ciebie doniesie – nielegalny ubój był karany, zwłaszcza w początkowym okresie obowiązkowych dostaw.

118

Muse łoddać kontygent

Boś głupi, jagbyś w łape włozył, to byś se kontygent umorzył

Dom w łape nie temu co czeba i tak se łumorze, ze jutro sekwestator bedzie na łoborze!

Kontygent – tzw. obowiązkowe dostawy.

Sekwestator – komornik.

Na łoborze – na podwórzu, w obejściu.

119

No i lato zleciało!

No, jak Bartek łojscy łogórki to lato mo z górki

Bartek łojscy łogórki – na św. Bartłomieja (24 sierpień) kończył się sezon zbioru ogórków gruntowych, po tym terminie ogórki stawały się coraz mniej smaczne.

120

Brodło pszenicy nom sie spoliło – i co teroz bedzie?

Kobito! miało sie spolić, to sie spoliło!, a po prowdzie, w ty mietle pszenicy niewiela ta było.

Teros troche sie go łańcuchem poserzy, bo przecie łogniówka sie nolezy!

Brodło – stóg – częsty widok na polach po żniwach. W miejscu skoszenia zboża stawiano brodło z myślą, że w niedługim czasie zostanie wymłócone młocarnią napędzaną silnikiem spalinowym tzw. esem. Zestaw omłotowy najczęściej należał do Kółka Rolniczego. Kto nie wymłócił swojego brodła w porę, to na wiosnę zostawała mu pocięta słoma i zadowolone myszy, bo zimę przeżyły w dostatku…

Miało sie spolić – zostało podpalone przez właściciela lub na jego zlecenie.

W ty mietle pszenicy… – pszenica mocno zachwaszczona miotłą zbożową.

Troche sie go łańcuchem poserzy – likwidator szkody oceniając jej wielkość, brał m.in. pod uwagę powierzchnię spalonego stogu. Aby ją zwiększyć, rozciągano pogorzelisko długim łańcuchem, nie naruszając jego struktury.

Łogniówka – rekompensata z tytułu ubezpieczenia obejmującego szkody wywołane pożarem.

121

Coś ty taki markotny?

A co mom być wesoły; w polu huk roboty, a tu świnia się locho, kobyła się poly, a jozem wcoraj popił i łeb mie straśnie boly

Świnia się locho, kobyła się poly – nazwy rui u zwierząt.

122

Łod wiesny bez przerwy w gumiokach chodze. Jak tak daly bedzie paprać, to cheba je zdyme dopiro na zime

A jo ci powim: jak zimia dobrze rodzi, to sie po ni w gumiokach chodzi. Co s tego, ze po piochu bedzies chodził w dziurawych trzewikach, jak w polu ci łurośnie ino zytko i gryka

To prowda, tam gdzie rośnie łowies i tatarka – gówniano gospodarka

Bez przerwy w gumiokach chodze – na lessowym gruncie gumowce były podstawowym rodzajem obuwia w deszczowe dni.

Bedzie paprać – będzie przelotnie padać w dłuższym okresie.

Tatarka – gatunek gryki.

123

Załorołbyś my trachtorem to pole na pagórku

Za darmo to dostanies wody spod łogórków!

Wody spod łogórków – przekupki handlujące na odpuście kiszonymi ogórkami z beczki, oferowały wodę ogórkową za darmo.

124

Urzedniki nom pola z makiem likwidujo, bo sie podobno miastowe makowinom trujo

Trujo się z głupoty, bo ni majo nic lepsego do roboty!

Nase dzieci na durnote casu ni majo, bo w polu zajwaniajo

Pola z makiem likwidujo – uprawa maku, za wyjątkiem maku niskomorfinowego do celów spożywczych, była od jakiegoś czasu nielegalna – jeszcze przed wejściem w życie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Zajwaniajo – ciężko pracują.

125

Ni mom jak masła zrobić, bo wirzchnik łod maśnicki zginoł, jagby sie w powieczu rospłynoł

Troche głowe wysil – a dyć na twoich łocach na płocie wisi!

Wirzchnik – górna część maselnicy

A dyć na twoich łocach – no przecież go masz przed oczyma.

126

Słysałaś jak ksiądz na młodych na kozaniu hańbił?

Przecie jak młode, to muso sie wysumić, ale nas ksiądz widać tego nie rozumi

Hańbił – w ostrych słowach wyrażał dezaprobatę, negatywną opinię.

127

Az dziw bierze, jak łu tego Stacha taki huk pola łobrobiajo

Ni ma sie co dziwić, stare robotne, a i bechary jus jem sporo pumogajo

Huk pola – dużo pola.

Bechary – zapewne od słowa bachory, tu jednak bez tak negatywnej konotacji, czyli bardziej bliższe znaczeniu – dzieci.

128

Lece, bo cza na łobiod postawić

Jo tys cosi ługotuwać muse, ale jus sama nie wim co, bo mój chłop to strasny fuset

Fuset (chuset) – ktoś, kto wybrzydza w jedzeniu.

129

Co to za poruchowka? – zdaje sie ze Stefka bijo!

Bo Stefek wypił wino i ze wszystkiemy zacyno

Jo w bójke nie bede sie wdawoł, późno sie robi, a do chałupy kawoł

A jo ide zahulać chocios ze dwa kawołki, bo stoimy tu jak te kołki

Poruchowka - zamieszanie.

Kawołki – jeden kawołek to jedna melodia. Kilka melodii tworzyło tzw. serię. Można było również kupić bilet ogólny uprawniający do tańca przez cały czas trwania zabawy, ale kto by tam kupował taki bilet, przecież musiało wystarczyć na wino…

130

Tata, co to takie?

A! to łubek, wystawio z dziuply dziubek

Łubek – dudek – ptak średniej wielkości z charakterystycznym grzebieniem na głowie oraz długim, cienkim, lekko zakrzywionym dziobem. Często gnieździ się w dziuplach opuszczonych przez dzięcioły. Na Ponidziu coraz rzadszy.

131

Zoboc jak Stefków Jasiek mendle na polu stawio!

Jasiek stawio, a matka za niem poprawio!

Bo jagby Stefek na Jaśka huknoł, to by Jasiek knobiem w zimie stuknoł

A zreśtom, co sie dziwić, Jasiek chłopok prawie miastowy, blisko mu do matury

Dobrze ze choć snopków nie stawio knobiamy do góry!

Huknoł – krzyknął, zwrócił mu uwagę.

Knobiem – dolną, grubszą częścią snopka. W innych regionach - knowiem

Knobiamy do góry – czyli odpowiednio kłosami do ziemi.

132

Podobno som w spółdzielni chustecki we wzór turecki?

Coś ty! nosiłabyś tybetke? kup se lepi beretke

No nie wim, za to mojemu by sie przydała na zime koziatka

Kup mu lepi kapelus, koziatka jes dobro lo dziadka

To niech ta twój chłop paraduje w kapelusu

Za to mój w koziatce nie łodmrozi łusów!

Tybetka lub tybitka – wzorzysta chustka na głowę.

Koziatka – czapka zimowa z nausznikami.

Nie łodmrozi łusów – nie odmrozi uszu.

133

Ponoć was Witek do Józkowy dziołchy chodzi

Moze ta i chodzi, a co wom to skodzi?

Jo tam nie chce ganić, ale dziołcha siajnato

No moze drygu i ni mo, ale za to bogato!

A cy łuna choć zdrowo?- przecie Józek cherlawy

Dziołcha sie w Józka nie wdała, ni ma łobawy

Was Witek zdrowy jag łogór, miołby Józek woła do roboty

Ale jag by łodpisu nie zrobił, miołby tyz kłopoty!

Ganić – wyrażać niepochlebną opinię

Siajnato (siaja, siajnoc, siajnaty) – chodząca w sposób pozbawiony wdzięku: kolana blisko siebie, stopy do wewnątrz.

Drygu ni mo – nie ma predyspozycji, żeby poruszać się z gracją, wdziękiem itp.

Cherlawy, cherśla – człowiek chorowity.

Zdrowy jag łogór – zdrowy jak ogórek, podobnie jak żeńską odmianą „warzywnego” synonimu zdrowia jest rzepa.

Jag by łodpisu nie zrobił – jak by notarialnie nie przekazał gospodarstwa następcom. To przekazywanie przebiegało w miarę bezproblemowo dopiero po przyznaniu rolnikom uprawnień emerytalnych. Wcześniej chłopi zwlekali z łodpisem obawiając się o swój los materialny. To rodziło często konflikty międzypokoleniowe.

134

Chto to widzioł, zeby dziołche z dworusem zynić!

Jak sie miely ku sobie, to co beło cynić

Przecie dworusy nie skore do roboty!

Dziwie sie ze godocie takie głupoty!

A jo tam myśle, ze dworskie pochodzynie robocie skodzi

Głupioście! próźniokiem jes ten, chto sie próźniokiem łurodzi

Dworus – tu; pracujący w Państwowym Gospodarstwie Rolnym lub wychowany w tym środowisku.

Dworusy nie skore do roboty – ten stereotyp był zakorzeniony w środowisku chłopskim. Być może wynikał z przekonania, że praca najemna słabiej kształtowała kreatywność, a tym samym umiejętności przedsiębiorcze, niż praca na swoim, zwłaszcza w warunkach dość enigmatycznie postrzeganej własności państwowej. Należy jednak wątpić, aby dało się wykazać jakiś istotny wpływ stosunków własnościowych na to, co nazywamy pracowitością człowieka. 

135

Zoboc jako s ty Helki wypryśnica, łocy mo łumaluwane jag jako carownica!

A co sie dziwicie, przecie Helka panna, to sie i komusi łudać musi

Wypryśnica – kobieta dbająca o modny wygląd, modnisia.

To sie i komusi łudać musi – to się przecież komuś musi spodobać, musi zwrócić na siebie uwagę, choćby po to, aby wyjść za mąż.

136

Tata, momy ze szkołom jechać do Warszawy!

Warszawa nie łucieknie – przy młocce byś sie nom przydała – słome byś łodgarniała

A niechze jedzie, przecie dziołsyna poza krowiem łogunem świata nie widziała!

Dziołsyna – dziewczyna budząca z jakiegoś powodu współczucie np. „bidno dziołsyna, matka jo łodumarła”. Natomiast słowo dziołsysko miało z reguły pejoratywny wydźwięk np. „ale głupie dziołsysko!” Te słowa mają również odpowiedniki rodzaju męskiego: chłopocyna, chłopocysko (to ostatnie przywołano już w tekście).

137

Dziadek, paczoj dobrze, sprowdzimy swiatła w żuku

Włącom prawy, wącom lewy, włącom tylne, włącom przednie, włącom stop – i co?

Hetta gro, wicha gro, hypry gro, wio spolone i prry tyz nawalone!

Skoda, zem przeglondu zaniechoł, teroz wim locego Pietrek my w kufer wjechoł!

Hetta, wicha, hypry, wio, prr, czyli odpowiednio: w prawo, w lewo, do tyłu, do przodu, stój – to polecenia wydawane koniom w zaprzęgu.

Pietrek w kufer wjechoł – trudno się dziwić, że Pietrek wjechał wnuczkowi w bagażnik wszak ten, jak zdiagnozował dziadek, nie miał w swoim żuku świateł stopu. Stan techniczny wiejskich nysek i żuków pozostawiał wiele do życzenia. Uwzględniając jednak ich stopień zdezelowania, jako taką sprawność zawdzięczały głównie nieograniczonej pomysłowości właścicieli.

138

Mocie ta jesce te prządke?

A dyć cheba jes, Stefek jo gdziesi wynosił, zaros go zawołom

Ale cosi my sie widzi, ze mo zepsute koło

Skoda, bo my jesiniom łoszczygly barany i mom jesce troche wełny zgrempluwany

Zrobiłabym se serdak i chłopu skarpety, ale widać nic s tego – niestety

Mocie ta jesce – macie może jeszcze.

Prządka – urządzenie do przędzenia wełny, napędzane nożnie na podobnej zasadzie jak maszyna do szycia.

Mo zepsute koło – koło pasowe z rowkiem, napędzające kołowrotek.

139

Wyciognij bańke z mlikiem, to zbiere śmietane, a ty postawis na śsiadłe, mliko łodciogane

Śsiadłe łogrzyj na kuchni w rogu ino uwozoj, zeby nie zepsuć tworogu

Sprowdź cy worecek cysty, bo jak nie widzioł przepirki, to ser bedzie mioł smak ścirki

Jak przestygnie, wybierz tworóg warzechom, bo ło to chodzi, żeby go ciut schłodzić

Włóz go do worecka i przykreć w prasce do połowy, dokręcoj pomału aze ser bedzie gotowy.

Acha! póki pamiętom – serwotke dej prosiętom!

Wyciognij bańke z mlikiem – aby się mleko nie skwasiło, wpuszczano go na łańcuchu do studni w specjalnym naczyniu; blaszanej bańce w kształcie walca z wmontowanym z boku szklanym wziernikiem. Wziernik umożliwiał kontrolowanie procesu oddzielania śmietany.

Mliko łodciogane – mleko o niskiej zawartości tłuszczu.

Na kuchni w rogu – na skraju płyty, a nie na fajerce, aby uniknąć gwałtownego podgrzania i nie zepsuć twarogu.

Jak nie widzioł przepirki – jak nie widział przepierki, jak nie był przeprany.

Ser bedzie mioł smak ścirki – ser będzie miał smak ścierki – niestety niedoprane worki do wyciskania serwatki z twarogu, psują smak większości serów wiejskich.

Warzechom – dużą łyżką drewnianą.

Przykreć w prasce do polowypraska, czyli urządzenie do odciskania serwatki zawartej w twarogu. Praska to dwie grube, szerokie deski połączone ruchomo na jednym końcu, między które wkładano lniany trójkątny woreczek z twarogiem. Drugie końce desek łączyła drewniana śruba zamocowana w dolnej desce, przechodząca przez otwór w górnej. Ser powstawał poprzez sukcesywne dokręcanie śruby drewnianą nakrętką. Praske często ustawiano na zewnątrz, a wokół zbierały się kury popijając kapiącą serwatkę.

140

Połozyłem dziesińć worków na zopolnicy i połowy sie ni moge dolicyć

Łoj ty niezguło, to nie pamiętos ześ kilka worków zatknoł za pamułom?

Głupie godanie, jag bedzies w moich latach, to nawet nie spamiętos cyś jadła śniodanie.

Zopolnica – pozioma belka przymocowana do słupów, na których były zawieszone wrota do stodoły. Zopolnice montowano na wysokości około 150 cm od klepiska, oddzielała bojsko od zopola.

Pamuła – strefa kontaktu dachu ze sklepieniem (powałą) w przypadku stodoły, przestrzeń między dolną częscią dachu, a belką na której wsparto krokwie.

141

Kura na woszcie gdoce, widzi my się cosi, ze łuna tam jojka znosi!

Bo cza wrota zawirać, kura jojka znosi, a tfórz abo łaska je z gniozda wynosi!

Na woszcie gdoce – gdacze na snopkach ułożonych w zopolu.

Tfórz abo łaska– tchórz albo łasica.

142

Jo bede ciasto misić, a ty naprow pumietło i, bardzo cie prose, zrób nowy pociosek

Dopirom ci robił, pewnie znowu w piecu zostawiłaś i jak zwykle spoliłaś!

Mie tu kozań nie czeba, nie zrobis pocioska, nie bedzies jod chleba!

Misić – wyrabiać ciasto w dzisce (dzieży)

Pociosek – krótka deska, zaokrąglona w górnej części, oprawiona na długim kiju. Pociosek służył do rozgrzebywania żaru (łogarków) na boki pieca chlebowego, bezpośrednio przed wypiekiem.

Pumietło (pumietko) – miotła na długim kiju do wymiatania popiołu z pieca. Trzecim sprzętem tego zestawu była drewniana łopata służąca do wsuwania surowych bochenków do pieca.

143

Stefek to dobry chłop, zawsze cosi swoi babie kupi

Moze łun ta i dobry, ale tys i głupi

Łachy babie kupuje, a baba go i tak nie sanuje

Prowdziwy chłop nie zno sie na babskich rzecach

Ale Stefek to nie chłop ino tako kieca

Kieca – mężczyzna zdominowany przez kobietę. Kupowanie odzieży dla żony lub dzieci, było dla niektórych, nie wiedzieć dlaczego, oznaką zniewieściałości. Pogląd, jakoby to usprawiedliwiał wyraźny podział ról społecznych jest nieprzekonujący. Jeśli bowiem obowiązywał jakiś podział, to taki, że kobieta zajmowała się wszystkim, a mężczyzna wyłącznie „męskimi” sprawami.

144

A idze z tom maśnickom na przyzbe, zaślechtałaś cało izbe

Bo zamios sie za gazete łapać, zrób my lepi joscyk, to nie bedzie chlapać

Przyzba była nazywana również pogródką.

Zaślechtałaś – zachlapałaś.

Joscyk (jaszczyk) – krążek drewniany czasem naprędce zrobiony z ziemniaka lub jabłka, nakładany na bijak (tłucek). Zapobiegał wydostawaniu się śmietany z maselnicy.

145

Wackowa baba ślompra, moja znok niełodrobno

Stefkowa robotno ale pys i z łurody do Stefka podobno

Ślompra – kobieta niechlujna.

Moja znok niełodrobno – moja znów z niczym nie może zdążyć.

Robotno ale pys – pracowita ale kłótliwa.

146

Cosi my się widzi, ze Wacek to cheba nie jod s tydziń

Wzini my se kiełbasy po cwierć kilo na głowe

Zaniem my wypily, Wacek chorchnoł połowe

Pewnie by zgrontuwoł i swoje i nase, jagby pirsy roz widziol kiełbase!

Wackowi ta w domu po brodzie nie kapie, to tyle jego, co przy jarmaku złapie

Chorchnoł – zjadł łapczywie.

Zgrontuwoł – podołał, dał radę

Po brodzie nie kapie – nie je tłusto. Tłuste jedzenie było synonimem dostatku.

147

Bylyśta łu Wicka na weselu?

No! wesele bogate, Wicek sie postawił

Chto chcioł to i wypił i dobrze sie zabawił

A jedzynio chocios dostatek?

Kobito! dwie świnie padły i ciele, jedzynio beło aze za wiele

To my sie widzi, ze po takich frykasach nie bedzieta jeś s tydziń!

Moze by cłowiek i co porgnoł, ale cós s tego jak brzuch dolego

A mój, choć żołąd mo zdrowy, jak widzi gorzołe, do jedzynio ni mo głowy

Wesele beło chtowijakie, alem łuzyła niewiele, bo zdrowie jus nie takie

A dyć mie tys casem w brzuchu poboluje, bo sie łu nos w plewiacki prawie nie gotuje

Bo dzisty nawet zjeś ni ma casu, co podleci to cłek capnie i w biegu sie chłapnie

Bo jo ci powim- nojlepso worzo co w pys porzo

Dwie świnie padły- dwie świnie zabite.

Porgnoł – zjadłby coś, czego nie je na co dzień, a na co miałby ochotę.

Chtowijakie (chtowiniejakie) – ponadprzeciętne, tu – bardzo wystawne.

A dyć mie tys – a przecież mnie też; no właśnie – mnie też.

Poboluje – pobolewa.

Chłapnoć zjeść coś w pośpiechu.

Bo dzisty nawet zjeś nima casu – bo widzisz, nawet nie ma czasu żeby zjeść.

Nojlepso worzo co w pys porzo – najlepsza strawa co w pysk parzy, innymi słowy – najlepsza strawa powinna być gorąca.

148

Zoboc jako Berek Łolesiów siorstke mo śkleciutko, łogun i grzywa przyciente równiutko

Łoleś casowy, bo pola mo niewiele, to moze wycyniać s kuniem ceregiele

A tak po prowdzie, to Łoleś Berka hołubi, bo to dobry cłowiek i gadzine lubi

Siorstke mo śkleciutko – ma błyszczącą sierść, co jest oznaką dobrego odżywiania i należytej pielęgnacji zwierzęcia. Darzyliśmy szacunkiem naszego sąsiada z wielu innych powodów, także datego, że pięknie grał na tubie.

Gadzine – zwierzęta w gospodarstwie, żywy inwentarz.

149

Ciekawoś, cy ta Zośka wyczymo ze swojemy teściamy

Łuna nie pódzie na łudry, bo to dziołsyna dobro s kościamy

A swojom drogom, jei teście to prowdziwe piekuroty

Zopolcywe, swarlywe, i nic nie widzo łopróc ty swoi roboty

Nie cza długo cekać, ino paczyć, jag Zośka bedzie łuciekać!

Zośka moze i nie bedzie paniom, ale przecie chłopok jes za niom

Ale chłopok naucony matki słuchać, a wszystkiem rzodzi ta staro koprucha

Ta Zośka jes wortno kazdych pieniędzy, skoda ze trafiła do taki jędzy!

Ciekawoś – ciekawe - rozmówczyni użyła takiej formy dając do zrozumienia, że ta sprawa ciekawi nie tylko ją.

Nie pódzie na łudry – nie będzie dążyć do konfrontacji, będzie ustępować w przypadku  konfliktu.

Dobro z kościamy – ma dobry, niekonfliktowy charakter, jest dobrym człowiekiem.

Piekuroty – ludzie dokuczliwi.

Zośka bedzie łuciekać – w przypadku ostrego konfliktu przeprowadzi się do swoich rodziców. W nowozawartych małżeństwach „etap łuciekanio” był niemal normą, nie oznaczało to bynajmniej rozpadu związku. Gdy opadły emocje, mąż zwykle przepraszał, odbierając żonę z rodzicielskiej przechowalni i wszystko jakoś wracało do normy.

Nie bedzie paniom – nie będzie miała wiele do powiedzenia, nie będzie panią sytuacji, panią domu.

Chłopok jest za niom – chłopak (tu mąż) trzyma jej stronę, bo ją lubi, a może nawet kocha.

Koprucha, purchowa – obraźliwie o starszych kobietach.

Wortno kazdych (kozdych) piniędzy – warta każdych pieniędzy.

150

S ty Stefkowy Kryśki, to strasno lotawica

A dyć dzisty, w ty Kryśce siedzi jakisi duch niecysty

A dyć dzisty – no właśnie, rzeczywiście.

151

Aze dziw bierze, ze te handlorze wos nie łośklyly i ześta na swojem postawily

A bo siła nos była!

Nie łośklyly – nie oszukali.

Siła nos była – było nas wielu.

152

Sołtys godoł, ze wreście nom majo te dziury w drodze załotać

Ajuści! jak se sami nie zasypiemy, to mozemy bes kuńca do gminy lotać

Ajuści – partykuła wyrażająca wiarę w coś, pewność w jakiejś sprawie, lecz była używana również jako wyrażająca powątpiewanie zabarwione nutką ironii czy sarkazmu.

153

Cza by węglo kupić, bo jus ido chłody

Stefek nom węgiel załatwi, bo puno mo w geesie chody

Siojdy mojdy, ze tys jesce słuchos tego niedojdy

Stefek nom węglo nie kupi, bo do interesów to łun jes za głupi

Nie załatwioj nicego z tom pijocynom

Przecie łun chce ino wyłgać łod ciebie na wino

Puno – podobno.

Siojdy mojdy – tere fere, czcze gadanie.

Wyłgać – równie często jak wyłgać się, czyli uniknąć czegoś dzięki kłamstwu, używano słowa wyłgać w znaczeniu zdobyć coś podstępem.

154

Widze, ze łu ciebie mo chto gospodarki pilnuwać

Ano mo! wilcur, ten com go w lesie znaloz, nase dwa ciapki i misiek łod babki

A! jesce kudłaty, co sie do mie na jarmaku przypytoł

To wszystko na łutepe, bo zarcio cza koryto!

No cós rod nierod, jak to mówio: „im więcy psów tem więksy dziod”

A łu nos bociek zostoł. Jakisi łułomny, cheba jus u kogosi zimuwoł, bo nawet łaskomny

Ciapki – małe kundle, chyba najbardziej znienawidzone przez listonoszy, bo bardzo jazgotliwe i targające nogawki.

Przypytoł – przypałętał się, znalazł sobie nowego pana, np. mredanie ogonem dawało pewne szanse w tym względzie.

Na łutepe – na kłopot.

U kogosi – u kogoś.

Łaskomny – oswojony.

155

Znowu ten bańdzior po nasy wsi łazi

Po tem co narobił, cego se tu życy?

Taki tu poczebny, jak zimny pies w pszenicy

Zimny pies – chomik. Kopce ziemi, jakie pozostawiał przy kopaniu swoich nor były utrapieniem dla koszących zboże, nie mówiąc już o tym ziarnie, z którego sobie robił zapasy. Jednak z perspektywy czasu można by tym sympatycznym zwierzątkom wiele wybaczyć, bo ich populacja w ostatnich latach drastycznie spada.

156

Locego ten twój pies ni mo łucha?

Bo wloz niepoczebnie do nory borcucha

Borcucha – borsuka.

157

Połotoj ze w płocie te dziury, bo wychodzo kury

Jo juz downo przybiłem balaski, a kury wychodzo, bo nie zamykos laski

Balaski – sztachety w płocie. Balaski to słowo, które było używane także w znacznie przyjemniejszym kontekście np. nalyj my po balaski, co znaczyło: nalej mi równo z górną częścią pionowych wytłoczeń na szklance lub kieliszku z grubego szkła, innymi słowy – do pełna.

Nie zamykos laski – nie zamykasz furtki.

158

Straśnie pszypiro,cheba na burzo sie zbiro

Jus grzmoty słychać, cza sie w domu schować i pozawirać łoberluchty

Ale sie tys tego grzmotu bois, zebyś mogła, to byś sie schowała do truchty

Pszypiro – jest duszno.

Pozawirać łoberluchty – pozamykać lufciki.

159

Widze, ze wnucka chowocie

No! momy z niem sto pciech

Tu wlyzie, tam poleci – zawsze cosi zdespeci

Kiedysi zepsuł maśnicke i gwoździem do stołu przybił my stolnicke

Wcoraj wylecioł na droge, tak go guniłam, ze łokez sie nie zapoliłam

Straśnie zgłobny, ale dziadek go lubi, bo do niego podobny

Despetny, zgłobny – psotny.

Stolnicka – mała stolnica.

Łokez – niemal.

160

Weź ten wożnicek gliniany i zbierz do niego z bańki śmitany

Wożnicek gliniany – mały gliniany garnek. Nazwy wożnik używano także na określenie żeleźniaka, innymi słowy wożnikiem nazywano pękaty garnek.

161

Cza by choć zoliwki ługotuwać, bo ni ma casu

Ługotuj lepi rzotkich i suchych do galasu

Zoliwki (zoliwajki) – zalewajki.

Rzotkie – zupa ziemniaczana.

Suchegotowane ziemniaki.

Galas – tu rozgotowane śliwki.

162

Haruwoł Stefek, śperloł, chałupe postawił, aze sie w kuńcu chłopina ryptury nabawił

Jagby nie był harpeśny toby z bidom zostoł, przecie za babom prawie nic nie dostoł

Śperloł – zbierał grosz do grosza.

Ryptura – przepuklina.

Harpeśny – pazerny, zapobiegliwy.

Za babom nic nie dostoł – za żoną nie dostał posagu.

163

A chto tam u Staśki narobio?

A to jei bratranek, choć w zniwa i pumoze, bo teros Staśka łodrobić sie ni moze.

Łod ty roboty to kobicina do cna zmarniała

No, to jus nie ta Staśka łodkod łogdowiała

Narobio – pomaga w gospodarstwie.

Bratranek – bratanek, czyli syn brata.

Łogdowiała – owdowiała dlatego jest gdowom.

164

Paczoj jak te Władke zamomiło, posła za tego pijoka, po co i to było!

Teroz to pijok stokrotny, ale przecie wceśni to był chłop robotny!

Poreśtom, Władka sama se winno, bo tam łu nich nie beło tak jak być powinno

Chodził chłop zaniedbany – niełoprany i łobiod mioł w pore nieługotuwany

Nie cza go brać w łobrone – myślołby chto – pijoki zawsze pokrzywdzone!

Jo tam nie wim cyja więkso wina, ale przecie musi być tego pijaństwa jakosi przycyna

Zamomiło – omamiło.

Poreśtom – zresztą.

Chodził niełoprany – chodził w brudnej odzieży, bo nie miał mu kto jej uprać.

165

Strasno wilgoć w kocie, przysuńmy śrank do pieca, to troche podeschnie

Beleby nie za blisko, bo sie zaś rozeschnie

Śrank (sofa) - szafa.

166

Podobno sie z gulonem na jarmaku biłeś?

Gulon my spłosył kunia, tom go chycił za ksztunia

I tagem niem frygnoł ło zimie, ze zapumnioł jag mo na imie

Gulon - handlarz

Za ksztunia (za kszopeć) – za gardło. Kszopciem nazywano również szyję z drobiu zwłaszcza po ugotowaniu, wyjętą np. z rosołu.

Frygnoł – rzucił.

167

A cóześ ty taki na gebie zielony!

Widać cosi my nie posłuzyło

Moze jagbyś zwońtuwoł, to by ci łulzyło

Zwońtuwoł – zwymiotował.

168

A coś ty taki wesół?

A bom se przypumnioł, jak sie Wicek na weselu zesuł

Ludzie hulajo, az tu raptem koło Wicka wszyscy se nosy zatykajo

Nawet kilka por z podłogi zesło, ale prętko sie wszystko w powietrzu rozesło

Skod ta wiadomo, ze taki pech sie akurat Wicka imoł?

A bo jedynie Wicek sie za nos nie czymoł!

Zesuł sie – bezgłośnie zepsuł powietrze. Wicek i tak miał szczęście zważywszy, że podczas tanecznych hołubców mógł łornoć, czyli zrobić to głośno, a nawet mogło mu się przydarzyć coś jeszcze gorszego…

169

Ze tys te Stachy z Wackamy skłócone, dyć łuny rodzina - na wymark pożynione

Przecie Stachy z Wackamy to nie wyjątek – diabli biero rodzine jak chodzi ło majątek

Dyć łuny rodzina – przecież oni są rodziną.

Na wymark pożynione – sytuacja, gdy brat i siostra z jednej rodziny zawierają małżeństwo odpowiednio z siostrą i bratem z drugiej. Tego typu małżeństwa często miały charakter kontraktu, co nie wykluczało udanych związków.

170

Cy my w kazdo niedziele musimy jeś kluski z rosołem?

Juz my sie przyjod ten rosół, przecie ci godołem

To łurwij troche kwasielcu, ługotuje zupe do zimioków

Jo zupe z kwasielcu z jojkamy wole

Ale pamiętoj – nojlepso zupa z kwasielcu tys jes na rosole!

Kwasielec – szczaw.

171

Słysałaś? – Stachu spod z woszty i łokez sie na śmierć nie zabił!

A ło chtórego Stacha chodzi?

Ło tego co se fitke słodzi

Woszta – snopki ułożone w stodole.

Łokez – niemal, o mało co.

Łokez sie na śmierć nie zabił – skutki nieszczęśliwych zdarzeń były na wsi mocno przejaskrawiane. Dlatego dopiero podkreślenie, że ktoś się zabił na śmierć kładło kres dalszym spekulacjom, czy się zabił (poniósł śmierć), czy nie.

Ło tego co se fitke słodzi – Wiejska kuchnia była raczej tradycyjna i daleka od eksperymentowania. Stąd słodzenie fitki (fiutki), czyli zupy jarzynowej na śmietanie było na tyle niezwykłe, a może nawet uważano że wynika z ułomności zmysłu smaku, że silnie identyfikowało osobę o takich upodobaniach. Na podobnej zasadzie jak np. głupota Jaśka czy brak oka u Wicka.

172

Na jutro muse przyniś słomianke do szkoły

Zeby zrobić słomianke poczeba długi słomy

A my przed zniwamy taki słomy ni momy

Tata! jo jus drugi dwójki dostać ni moge!

Jus jedne mom, bom podkówkamy porysuwoł podłoge

Dwójka s takich głupot to nic takiego, wozne zebyś ni mioł dwójek z rachąków cy s polskiego

Słomianke do szkoły – w mojej podstawówce wymagano, żeby uczniowie przynosili do szkoły słomianki, wyplatane ze słomianych warkoczy, które służyły do wycierania zabłoconych butów. Im większa średnica słomianki, tym wyższa ocena z prac ręcznych, którą dostawał ojciec lub dziadek, bo to przecież oni najczęściej wykonywali słomianki.

Podkówkamy porysuwoł podłoge – szaleńcza jazda na podkutych butach po naoliwionej podłodze szkolnych korytarzy to było coś wspaniałego, przynajmniej w mojej szkole. Szkoda, że w takich butach chodziło się tylko zimą.

Dwójka s takich głupot – W środowisku wiejskim tkwiło przekonanie, że wychowanie dzieci spoczywa na rodzinie i nikt tego szczególnie nie cedował na szkołę, stąd dwójka ze sprawowania nie była dramatem.

Wozne zebyś ni mioł dwójek z rachąków cy s polskiego – taka postawa wynikała z chłopskiego pragmatyzmu, czyli koncentrowania się na tym co istotne. Może właśnie dlatego w regionie o którym tu mowa eksponowały się dwie „ścieżki kariery”- pozostanie na gospodarstwie lub studia. Należy zaznaczyć, że pozostanie na gospodarstwie z reguły nie było skutkiem selekcji negatywnej, a decyzją racjonalną, bo niesprzyjające warunki polityczne dla rozwoju rolnictwa, przegrywały jednak z bardzo sprzyjającymi warunkami naturalnymi. Oczywiście opisana tu dwubiegunowość wyborów młodych ludzi była zakłócana chłonnym rynkiem pracy Śląska czy Nowej Huty jednak, jak sądzę, była bardziej widoczna niż w uboższych regionach wiejskich.

173

Mówiłam, noś rękawicki, ręce mos całe cerwone

Moze i cerwone, ale na pewno niełodmrozone

To coś znowu przeskroboł, ze dostołeś piórnikiem po łapach?

Nic nie przeskrobołem, inom sie doł złapać

Piórnikiem po łapach – piórnikiem nie linijką, żeby bardziej bolało, a bolało, bo piórniki były drewniane, solidne. Nauczyciele ciągnęli także za włosy nad uszami, bo to miejsca najbardziej bolesne i takie tortury nie zostawiały śladu. Równie znienawidzoną karą innej natury było stanie na korytarzu pod szkolnym zegarem w czasie przerw lekcyjnych. To praktyki z mojej szkoły. Te wspomnienia słodzi mi obrazek, jak wskutek uniku kolegi nauczycielka całą frustrację, bo trudno to nazwać inaczej, wyładowała masywnym, drewnianym piórnikiem na swoim chudym kolanie. Krew się lała przy akompaniamencie gromkiego śmiechu i tego pięknego doznania, które zawsze nam towarzyszy, gdy obserwujemy cierpienia prześladowcy…

174

Jes moze Kazek w domu? chciołem sie go spytać co było dzisioj w szkole

A dyć lotoł z rafkom po drodze, ale teros cheba naprawio rower w stodole

A dyć – no właśnie.

Łotoł z rafkom po drodze – jedna z ulubionych zabaw, polegała na popychaniu rafki, czyli koła od roweru pozbawionego dętki, opony i szprych kawałkiem patyka. Rafke niekiedy zastępowała fajerka prowadzona na zakrzywionym drucie, co wymagało większej maestrii.

175

Puno w tem tygodniu montery nom światło włącajo

Tak sie chłopoki w robocie starajo, ze na tem gorącu to jus ledwo zipio

Bogu dziękuwać, wreście cłek nie bedzie wiecoramy ślipioł

Puno – podobno

Nie bedzie wiecoramy ślipioł – nie będzie źle widział w wyniku niedostatecznego oświetlenia. O roku ów! - tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty - do tej pory widzę wyraz twarzy mojej babci w chwili, gdy pewnego letniego wieczoru po raz pierwszy rozbłysły żarówki w Mękarzowicach.

176

Gdzieś ty te portki tak łozerwoł?

Jak chces wiedzić, to se przypumnij gdzie powiesiłaś hacke

Zdym, to ci na podorędziu złape te dziure na łokracke

Na podorędziu – w tym przypadku znaczy: teraz, zaraz, na szybko.

Na łokracke – na okrętkę.

177

Ta kraso krowa sie straśnie cochro, cało sierć na boku wytarła

Cza by jo jako poratuwać, przecie gadzina ni moze sie tak daly morduwać

Cochro – czochra się, prawdopodobnie wskutek jakichś pasożytów skórnych.

178

A co ty tak kulejes!

Wlozem na powałe w chliwie przykryto zbutwiałemy deskamy i tagem rznoł ło zimie, zem sie znaloz między krowamy!

Rznoł ło zimie – upadł i mocno uderzył o ziemię.

179

Twój Franek to szycha, co niedziele taksówkom do kościoła podjedzie, ale Jaśkowi to sie juz cheba tak nie wiedzie?

Jasiek sie tyz dobrze sprawio, ale między Bogiem a prowdom, grosem nie śmierdzi, bo sie teros stawio

Taksówkom – własnym samochodem.

Dobrze sie sprawio (dobrze sie miwo) – dobrze sobie radzi, dobrze się miewa.

Między Bogiem a prowdom – W danym przypadku znaczy: lecz tak mówiąc szczerze.

Bo sie teros stawio – bo teraz buduje dom.

180

Jak trafić stod do sklepu?

Dom wom dobro rade, nojkrócy bedzie ściskom na sage

Na sage (w innych regionach na siage) – czyli na przełaj po skosie.

181

Naprow my nose - jus cie tydziń ło to prose!

Nose (nosiłki) – wyprofilowany kawałek patyka kładziony na barkach. Na jego końcach podczepiano wiadra z wodą.

182

Widziałaś jak ta Zośka swojemu chłopu podchlibio?

No i co s tego? podchlibio, bo chłopa mo dobrego!

Chłopu podchlibio – dba o męża – w odróżnieniu od słowa schlibio, czyli w wkrada się w jego łaski. Notabene podchlibiano nawet prosiętom, bo w tym wypadku schlibiając trudno by było liczyć na właściwe zrozumienie intencji…

183

Trudno łuwierzyć zeście popadly w tako niedole, ze musicie po polu zbirać prandole

Przecie wis ze powód nie taki, chciałam se ino przypumnić starodowne smaki

A swojom drogom, to jo jesce pumne, jag bywały takie głody, ze sie gotuwało poliwke z lebiody

Prandole – namarznięte ziemniaki znajdowane wiosną na ziemniaczysku, z których podobno wypiekano placki.

Lebioda – łoboda – roślina z rodziny komosowatych jej liście są bogate w wapń, magnez, fosfor, żelazo, karoteny oraz witaminę C.

184

Łuprow zimie cłowieku, zasij, a wypuści taki kury i wszysko starasi!

Jo bym mu tam powiedzioł do słuchu, a jag nie, to by dostoł po łuchu

Mie sie nie boi, bom stary, powidz, cy na takiego typa to jus ni ma kary?

Kupiłby troche siotki i zrobił zogrode, zeby jus te kury nie wchodziły w skode

Coś ty! juz nieroz mioł godane, ale całe to godanie jak grochem ło ściane

Wszystko starasi – wszystko zdepcze.

Nieroz mioł godane – nieraz miał zwracaną uwagę.

185

Co tam w tej naszej wsi słychać?

A co moze być słychać, nowe sie nie rodzo stare łumirajo

Ale cza przyznać, ze te, co jałowo jadły, śmierci sie nie dajo

Co tam w tej naszej wsi słychać – zaobserwowałem, że moi wykształceni znajomi, stosowali dwia rodzaje „komunikacji werbalnej”, kiedy odwiedzali stare kąty. Jedni starali się mówić gwarą. Drudzy mówili językiem, którego używali w swoim nowym środowisku i ten sposób zachowań wydawał mi się bardziej naturalny. Na tę okoliczność przypomniałem sobie anegdotkę, którą z rozbawieniem opowiadała moja znajoma, jak to podczas rozmowy ze swoją babcią, a rozmawiały gwarą, ta spytała z niepokojem: Kasiu, cy ty się jesce nie nałucyłaś godać po miastowemu?

Te, co jałowo jadły śmierci się nie dajo opinia subiektywna, jednak jest coś na rzeczy. Zatem powiedzenie: zaniem tłusty schudnie to chudy łumrze, jeśli go rozumieć dosłownie, jest mocno dyskusyjne.

186

Ło Maryjo! w cemze ty to wopno gasis, przecie to balyjo!

Do bielinio sie wopno łuzyje, a balyjo galancie łumyje

Wopno to nie pumyje i balyi po niem nie domyjes!

Jagze dziecko do ty balyi wlizie, przecie mu skóra łod wopna łoblizie!

Balyjo – duża blaszana balia używana do kąpieli oraz do prania.

187

Chto to słysoł, zeby chłop tak w talyrzu kmysoł!

Przecie ci powtorzom, ze nie lubie zocirki!

Prowdziwy chłop zji, co mu baba podo i nic nie godo

Jo wim swoje: przy jedzyniu sie grzyj, przy robocie stygnij, a jak ci nie smakuje, to w pokrzywy frygnij!

Jageś taki fuset, to jo wcale gotuwac nie muse

Kmysoł – w innych regionach knysoł – tu grzebał w talerzu.

Fuset – człowiek wybredny w jedzeniu.

188

Cosi ta wasa dziołcha powodzynio ni mo

A takie powiedzynie znocie? – siedź w kocie łujrzo cie, abo cem dłusse cekanie, tem lepse śniodanie

To ino takie głupie godanie!

To ino takie głupie godanie - maksymy są wprawdzie wyrazem mądrości narodów, lecz często maksymy sobie, a życie sobie.

189

Wyjrzyj no na dwór, co ten Karusek tak skałucy? moze go jaki hycel na śmolec łapie

Głupio godka! a cós by s takiego ciapka śmolcu natopił, jag łun tyly, co nasa kotka

U Stefka suka się cieko, pewnie Stefek psy przeganio, to i Karusek łucieko

Zesłego roku to ze dwudziestu sie tam kręciło – i duze, i drobne, ale i tak scenięta do Karuska podobne!

Skałucy – skowyczy.

190

Znowu ta kura w lądzie jojko zniesła

Chtóro?

Ta com jo nasadziła, ale z gniozda zesła

To po coś jo nasodzała?

No bo kwokała, ale sie widać rozmyślała

W lądzie – w sieczkarni.

191

Paczojcie, Stefek kalpioł, kalpioł ale sie jakosi s choroby wykostroł

S choroby sie wyczotoł, ale se znok wcoraj noge pogruchotoł

Kalpioł – chorował.

Wykostroł, wyczotoł – wrócił do zdrowia.

Znok – znowu.

192

Słysołeś jak Franek s prosietamy z jarmaku jechoł ?

Te porke co kupił, to po drodze zgubił chłopina

Bo Franek nie doś ze niemotworz, to jesce pijocyna

Niemotworz – ktoś niezbyt rozgarnięty.

193

Chto ci tak łoko podbił?

Józek, bom mu dziołche łodbił

Cza beło brać nogi za pas

Twoja rada rychło w cas

Dziołche łodbił – mogło to mieć miejsce w różnych okolicznościach. Bywało, że łodbijany na wiejskich zabawach kończył się konfliktem, zwłaszcza kiedy dziewczyna nie miała ochoty wrócić do poprzedniego partnera.

194

Co bedzies tak dulcoł, jus ci sie łocy klyjo

A co mom robić, jak cza rachąki łodrobić!

Jagbym nie musioł za krowamy łazić, to bym teros nie musioł ślęcyc i sie męcyć!

Dulcoł – ślęczał nad czymś do późnej pory.

195

Posedem ze Stefkiem dodnia po drzewo na łopoł

Stefek tak łumorz, ze ledwo do chałupy dociopoł

A bo Stefek to bioło krowa, za to do bitki gorąco głowa!

Ale zimno mu tak skodzi, ze całe lato w gaciach chodzi

Posedem – poszedłem.

Dodnia – wczesnym rankiem, o świcie.

Łopoł – opał.

Dociopoł – dowlókł się.

Bioło krowa – zmarzluch.

196

Jasiu, powiedz co jest najważniejsze na świecie?

Lo mie prose pani nojwoznijse jes lato gorące!

A lo mojego dziadka nojwoznijso jes nasa krowa, kobyła i wirzby na łące

Lato gorące, krowa, kobyła i wirzby – trzy pierwsze źródła energii miały rzeczywiście na wsi znaczenie fundamentalne. Jednak wcale nie mniejsze miała wierzba – ważne i ciągle odnawiające się źródło opału czy trwały budulec pięknych plecionych płotów. Takie zastosowania były trudne do przecenienia na tych niemal bezleśnych terenach. Szkoda, że tych płotów nie widzą ich betonowi następcy, może by się zapadli pod ziemię… ze wstydu.

197

Jesce nie tak downo była ś ciebie dziołsynka jak chabinka

Przecie i ty byłaś kobitka jag witka

Teroz łobie idziemy wszez, a późni pospołu bedziemy sie chylyć do dołu

Chabinka, chabina, witka – cienka, wiotka gałąź.

198

Cego sie te chłopy bijo?

A bo ten Ceśków podrajcyk cosi Stefkowi nagodoł na Witka i s tego ta bitka

Podrajcyk – intrygant.

199

Posedem dodnia na grzyby

Dwa kozoki, taki był mój przydzioł, bom w lesie niewiele widzioł

To po coś ćmoku posed na grzyby ło ćmoku

Bo łu nos ino ci grzybów przynieso, co wceśnie wstajo

Jak pódzies późni, to ci inni wyzbirajo!

Ćmok – ktoś mało rozgarnięty ale również ćmok to pora, kiedy jest tak ciemno, że niewiele widać.

To ci inni wyzbirajo – jak już wspomniano, gleby regionu o którym tu mowa są w przeważającej części bardzo urodzajne i w konsekwencji lesistość obszaru znikoma. Dlatego przy zbieraniu grzybów obowiązywała zasada, kto pierwszy ten lepszy. Zapewne lasów byłoby jeszcze mniej, gdyby nie dominował teren pagórkowaty. Niewielkie acz grzybodajne laski liściaste porastają zatem przeważnie miejsca, gdzie uprawa roli jest utrudniona ze względu na rzeźbę.

200

Łusyłaś my jus te spodnicke?

A dyć gotowo lezy

To wiele sie nolezy?

Za te spodnicke to moze by my was naprawił maśnicke?

Puki pamiętom, ni mos ta jakich płotków? miałaby wnucka w co lalki stroić

A po maśnicke mój do ciebie zońdzie, jak bedzie sed do strugi krowy poić

Teroz Zośke łobszywom, weście se jei płotki ino łotwórzcie skrzynie

Zośka teroz pani, a jak beła pannom to chodziła ino w jedny sukninie

A dyć – no właśnie.

Płotki – ścinki, niewielkie resztki tkanin pozostałe po wykrojach.

Zośke łobszywom – szyję Zośce różne części garderoby, jest moją stałą klientką.

W jedny sukninie, sukincynie – w jednej marnej sukience

201

Zawiroj za sobom dźwi, bo muchy do chałupy leco!

Cza pod kuchniom rospolić i azotoksem blache posypać, zobocys jak bedo muchy zdychać

Zawiroj – zamykaj, zawarcie – zamknięcie.

Cza pod kuchniom rospolić- niezawodny sposób na muchy i na ból głowy, jeśli się zapomniało porządnie wywietrzyć pomieszczenie.

202

Połknij powietrzo to ci moze przendzie to hepanie

Jak robie tak jak mówis, to mie znok bierze bekanie!

Hepanie – czkawka.

Znok – znowu, zamiast tego.

203

Na psa łurok na buro kotke, zeby nie łurzec, ale ci sie to kobyła wydarzyła!

Prowda, paczoj – po takiem źróbku gałganie, a kobyłka jak maluwanie

Na psa łurok… to popularne zaklęcie było niekiedy uzupełniane przywołaniem kota i słusznie. Kot bowiem znał się na czarach zapewne lepiej od psa, był przecież nieodłącznym asystentem czarownic. Pozostaje tylko otwartym pytanie dlaczego bury, a nie czarny? Ale i tak dawało to zaklęciu dodatkowe właściwości przeciwłurzekające

Zeby nie łurzec – żeby nie rzucić uroku, klątwy, żeby nie zapeszyć.

Paczoj - (patrz) obok tego znaczenia, słowo używane również dla podkreślenia zdziwienia spowodowanego niezwykłością sytuacji.

Gałgon - koń niedoskonałej budowy.

204

Nie wiedzić kiedy i jus panne w domu mocie

Wim co to znacy, bo z nasom my miely sto pociech

Marysia to jesce głupio gęś, lotego z babkom tłomacymy łobie

Zeby i jaki chłopok nie zawrócił w głowie

Na scęście w domu mo tyle roboty, ze i nie w głowie głupoty

No bo jak sie mo bocynie, to sie i noga nie powinie

Sto pociech – z reguły to wyrażene dotyczy osób lub sytuacji wywołujących śmiech, wesołość. Może też oznaczać kłopoty i tak jest w tym przypadku.

Głupio gęś – powszechnie wiadomo co to oznacza. Chociaż to wyrażenie jest trochę krzywdzące dla gęsi – mają przecież starożytne zasługi. Także dla znanego mi gąsiora, który według mojego kuzyna był w jego rodzinie od dwóch pokoleń. Tego nie mogę potwierdzić, choć poznałem go już w wieku statecznym. Gąsior ów chętnie wdawał się w rozmowę i znał odpowiedź na każde pytanie. Dało się zauważyć, że poziom intelektualny tych dialogów mocno zależał od jego rozmówcy. Stąd wnoszę, że umiał się dostosować, co dobrze świadczyło o jego inteligencji. Był towarzyski bezinteresownie, w odróżnieniu od tych żałosnych, tresowanych zwierząt co to mają rozum napędzany odruchem Pawłowa. Poczęstowany kawałkiem sera, owszem z grzeczności przyjmował, lecz dostojnie odchodził jakby trochę obrażony. Oprócz zalet towarzyskich posiadał też inne umiejętności. Podobno w młodości pilnował gospodarstwa zamiast psa. Bez dwóch zdań zasłużył sobie na to antropomorficzne wspomnienie.

Tłomacymy – to tłumaczenie było typu: to rób, a tego nie rób, to wolno, a tego nie wolno. Wiedzę o życiu, zwłaszcza seksualnym, młodzież czerpała z doświadczeń rówieśników. Na szkołę w tym względzie, podobnie jak obecnie, nie można było liczyć.

Bocynie – baczenie.

205

Gdzies ten kogut coś mu łeb sikirkom łucion?

A dyć dzigo – jesce sie w pokrzywach frygo!

A dyć dzigo – no właśnie tutaj, no przecież tutaj.

Frygo sie – rzuca się.

206

Mama, jo jus nie bede chodził w gietrach

To se chocios nie zapumnij wdzioć cwetra

Gietry – grube rajstopy.

Cweter, cwetr – sweter.

207

Ni mocie ta troche jaglany kasy?

Wystarcy? – tela ino zostało co kurcenta nie zjadły, bo sie jem dawało

No przecie ze wystarcy – wiela sie nolezy?

A co my tam bedzies płacić, na somsiadce nie bede sie bogacić!

Nomze jesce sera, bo my z dziadkiem same w domu, to i zjeś ni ma komu

A dyć wezne, bom naso krasule zostawiła, bo niedługo sie bedzie cieliła

No przecie – no pewnie

Nomze (neści,weś se) – weź sobie, nomcies – weźcie sobie.

Krasule zostawiła – zaprzestała udoju – z reguły na dwa miesiące przed wycieleniem, czyli wprowadziła krowę w okres tzw. zasuszenia.

208

Ta dziołcha co z nasem Staskiem hulo – nie wis cyja?

Po Wackowem bracie – przecie widzis jako gidyja

Wacek tyz mo dziołchy nawet łudane

Wackowe na gebie łobleco, ale majo jabła pod kolanem

Wacek wprowdzie niemały, za to jego baba krupka i w nio sie dziołchy wdały

Gidyja (gidyjo) – dziewczyna bardzo wysoka i szczupła. Wysoki był ten, którego głowa, np. moja, wystawała w kościele ponad inne. Obecnie stojąc wśród młodych ludzi jestem „primus inter pares” … głównie ze względu na kolor włosów.  Dlatego te niegdysiejsze „gidyje” np.we współczesnym modelingu pewnie nie miałyby szans ze wzlędu na zbyt niski wzrost.

Majo jabła pod kolanem – mają krótkie nogi z wydatnymi łydkami. Obserwacja podudzia u dzieci pozwalała określić ich wzrost w wieku dorosłym. Taką umiejętnością dysponowały niektóre moje sąsiadki i przyznam – nie myliły się nigdy.

Krupka – kobieta niskiego wzrostu i niezbyt szczupła.

209

Za te twoje magace dom Ci śtaficery i jesce rysie dołoze

Mom ino porke magaców – dom Ci jag je rozmłoze

Rozmłoze – rozmnożę, zwiększę liczebność

Magace, śtaficery, rysie – por. dialog [110]

210

Cza by nom ten dach naprawić

Cós kiej casu ni ma, poreśtom co dziń słota

A na descu przy dachu gówniano robota

Poreśtom – zresztą, nawiasem mówiąc

211

Co ty dzisioj taki chodzis zasromany?

Jak jechołem wcoraj furom ze snopkamy

Śterkneło na dziurze – i kulbon złomany!

Śterkneło – tąpnęło, innymi słowy –  wóz gwałtownie przemieścił się w pionie.

Kulbon – por. dialog nr 2.

212

Wacek to mo kunie wyziernione!

Cós z tego ze Wacek kunie łowsem futruje

Jak do roboty, to łuny som psuje!

Wyziernione – dobrze odżywione, karmione ziarnem, czyli owsem lub żytem.

Futruje – por. dialog nr 32.

Psuje – por. dialog nr 33

213

Cy to jus kuniec tych rymuwanek rodem z Cęstochowy?

Pewnikiem, bo my jus nic nie przychodzi do głowy

Pewnikiem – z pewnością, na pewno.

 

Dziękuję dr. Stanisławowi Cyganowi za pouczającą rozmowę o językach lokalnych.

Dziękuję moim kuzynom: Ninie Cieślak oraz Robertowi Sobieldze za przypomnienie niektórych słów i zdarzeń, a Joli za inspiracje, co w czasie rowerowych wakacji nie było łatwe…

Wszelkie podobieństwo imion użytych w dialogach do imion osób ze świata realnego jest niezamierzone, z wyjątkiem dialogu 148 potwierdzajacego tę regułę.

Dedykuję mieszkańcom Mękarzowic

Mieczysław Sobielga – nad Chańczą w lipcu 2010